0

Gry stawiające na minimalizm artystyczny niejednokrotnie pokazały, że potrafią opowiedzieć wspaniałe i nierzadko poruszające historie, które pozostają z nami na lata. Niech tutaj za przykład posłuży legendarne już Undertale albo mniej znane OneShot. Warto wspomnieć o tych tytułach, ponieważ Mondealy wyraźnie czerpie z nich inspirację. Czy ta gra prześcignęła swoich mistrzów i oferuje coś więcej niż tylko kopiowanie? Na te pytania odpowiem wkrótce.

Synku, mamy Toby’ego Foxa w domu

Już od pierwszych chwil można wyczuć, skąd twórca gry Mondealy czerpał inspiracje. Zarówno design postaci, jak i świat gry niezwykle przypominają twórczość Toby’ego Foxa w jego dziełach, takich jak Undertale czy Deltarune, choć to właśnie ten drugi tytuł wydaje się być bliższy bohaterowi dzisiejszej recenzji. Natomiast elementy ekwipunku, eksploracji i interakcji ze światem wydają się być zapożyczone z gry OneShot. Co do samej fabuły, o niej będę opowiadać nieco później, ale nie jest ona w żadnym razie kopią tych inspiracyjnych gier. Choć może próbuje poruszać podobne emocjonalne akcenty, to jednak jest to zupełnie inna historia, choć niekoniecznie oryginalna czy unikalna.

Na początek warto zaznaczyć, że Mondealy nie zawiera systemu walki. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to bardziej przypomina ona gry takie jak OneShot lub tytuły z gatunku Symulatorów Chodzenia. W grze eksplorujemy quasi-otwarty, miniaturowy świat, zbieramy przedmioty, wchodzimy w interakcje z elementami otoczenia oraz prowadzimy rozmowy z postaciami niezależnymi, nieraz wykonując dla nich przysługi. Gra oferuje nie tak małą zawartość, poukrywaną w świecie gry. Sporo tu easter eggów, zadań pobocznych czy znajdziek, z których nie zdajemy sobie sprawy, a które podbudowują świat i do pewnego stopnia zwiększają imersję. Osobiście byłem zaskoczony, gdy na samym końcu gry pojawiły się tablice podsumowujące naszą rozgrywkę, uświadamiając mi, ile ciekawej zawartości przegapiłem, nie zagłębiając się we wszystkie opcjonalne dialogi czy nie zaglądając w każdy zakamarek. Co więcej, przez to wszystko, choć fabuła nie ulega zmianie, tak wiele elementów epilogu jak najbardziej. To wszystko sprawiło, że mam ochotę nie porzucać tego tytułu od razu po napisaniu recenzji, a podejść do niego ponownie w wolnym czasie.

Historia z potencjałem

Jeśli wstęp do gry nie skojarzy wam się z tytułem, który zaczyna się na “U” i kończy na “ndertale,” to nie wiem. Głównym protagonistą jest młody mężczyzna o imieniu Michael. Pewnego dnia przypadkowo wpada on przez dziurę w ziemi do podziemnego świata, który zamieszkuje niezwykła społeczność hybryd – istot będących mieszanką ludzi i zwierząt. Na szczęście podobieństwa do wspomnianego tytułu kończą się tutaj. Świat hybryd i świat ludzi nie dzieli żadna bariera, a mieszkańcy uprzejmie odprowadzają głównego bohatera do wyjścia na powierzchnie. My jednak po krótkim czasie wracamy do tajemniczego królestwa. Wtedy odkrywamy, że mieszkańcy podziemi nie czują potrzeby, by wychodzić na powierzchnię. Jest im dobrze tak jak jest.

Szybko nawiązujemy nowe znajomości, co staje się napędem głównego wątku fabularnego. Historia, mimo że pozostaje w znacznym stopniu przyziemna, nie unika elementów nadnaturalnych. Postacie w grze są niezwykle przyjazne i życzliwe, a główny akcent fabularny skupia się na budowaniu więzi między bohaterami i ich walkę o wspólne dobro. Mondealy próbuje w ten sposób stworzyć pewien rodzaj dramatu, którego celem jest ranienie nam serca i wywołanie ciężkości w żołądku. I choć gra ta ma jak najlepsze chęci i ma niezwykle duży potencjał, to niestety nic nie wyszło tak jak powinno. Najprawdopodobniej zawiniły tu umiejętności scenariopisarskie autora.

W wielu momentach wiedziałem, co twórca chciał osiągnął. Naprawdę chciałem odczuwać emocje, do których planował doprowadzić, ale nie byłem w stanie. Historia jest naprawdę super, jednak jej przekaz został przedstawiony w sposób mało zręczny. Gdyby tego było, świat gry wydaje się mało konsekwentny i czasami chaotyczny. Napotykamy postacie, które zachowują się tak, jakbyśmy już z nimi od dawna byli zaprzyjaźnieni, a innym razem, kiedy się z nimi spotykamy, dopiero zaczynamy się poznawać. Potrafią także się teleportować. Na przykład, rozmawiamy z postacią X, która jest roztrzęsiona z powodu Y, a kiedy przenosimy się do innej lokalizacji, nagle ta sama postać jest tam obecna, w zupełnie innym nastroju. Niestety, wszystkie te nielogiczności burzą poczucie spójności świata gry i utrudniają nam nawiązanie silniejszej więzi emocjonalnej z bohaterami, tak jak byśmy sobie tego życzyli. Twórca gry prawdopodobnie dążył do stworzenia wrażenia realistycznego, żywego świata, ale niestety wpłynęło to negatywnie na spójność produkcji i samej narracji.

Czy Mondealy to coś więcej?

Niestety, ale odpowiedź na to pytanie brzmi: nie. Mondealy czerpie inspiracje z innych gier, ale nie udaje mu się osiągnąć ich poziomu. Pomimo fascynującej historii i ambitnych prób, słabe wykonanie fabuły oraz chaotyczny świat gry ograniczają jego potencjał. Mimo to, gra oferuje ciekawe elementy rozgrywki i ukryte treści, co może przyciągnąć graczy do powrotu. Aby jednak stać się czymś więcej niż klonem, Mondealy musi poprawić scenariusz i spójność świata gry. A na to niestety jest już za późno.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, optymalizacja gry Mondealy jest znakomita. Testując ją na konsoli Xbox Series X, nie napotkałem żadnych problemów z płynnością ani błędami. Oprawa artystyczna to czysty pixel-art, który jest przyzwoity, a większość elementów prezentuje się dobrze. Animacje ruchów postaci są płynne i przyjemnie się na nie patrzy. Niestety, jeśli chodzi o animacje otoczenia, są one dość ograniczone i surowe. Muzyka, choć wyrazista i pasująca do lokacji, brakuje jej wyjątkowości, która zapadłaby w pamięć na dłużej.

Naprawdę lubię Mondealy za jego dobre chęci, jednak nie jestem w stanie uznać go za w pełni udany tytuł. Mam nadzieję, że deweloper wyniesie cenne lekcje z doświadczenia jakim było stworzenie tejże gry, dopracuje swój warsztat i kolejne jego produkcje okażą się najprawdziwszymi perełkami.

Recenzja oparta o wersję gry na Xbox Series X.
Wykorzystana kopia gry została dostarczona przez wydawcę.

6.5

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
6.5
Zawartość
8.5
Gameplay
6.5
Fabuła
6.0
Muzyka i Audio
8.0
Ocena ogólna
6.5
Zalety
  • Niezgorzej napisani bohaterowie

  • Wyrazista ścieżka dźwiękowa

  • Historia miała potencjał...

Wady
  • ...Który nie został wykorzystany

  • Świat sprawia wrażenie chaotycznego i wszechwiedzącego

  • Nieudolnie próbuje nawiązać więź emocjonalną z graczem

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *