Marvel w świecie bijatyk nadal w formie. Jeżeli interesujecie się światem gier bijatyk, to studio Arc System Works nie powinno wam być obce. Jeżeli jednak chcecie dopiero zapoznać się z tym gatunkiem, to warto wspomnieć, że ASW to jeden z pionierów branży bijatyk, który już w latach 80. ubiegłego...
Jeżeli interesujecie się światem gier bijatyk, to studio Arc System Works nie powinno wam być obce. Jeżeli jednak chcecie dopiero zapoznać się z tym gatunkiem, to warto wspomnieć, że ASW to jeden z pionierów branży bijatyk, który już w latach 80. ubiegłego wieku portował bijatyki z automatów arcade na domowe konsole. Pierwszą z nich było Double Dragon na Segę Master System, lecz dopiero dekadę później pojawiła się premiera gry, która na stałe posadziła Arc System Works w branży, czyli Guilty Gear.
Gra była niesamowitym hitem, który rozpędził maszynę działającą do dziś i dalej trzymającą bardzo wysoki poziom, co było widać po wciąż wspieranym Guilty Gear Strive z 2021 roku. Arc System Works, oprócz swoich własnych IP, nie wstydził się brania się za licencjonowane marki. Studio jest twórcą świetnego Dragon Ball: FighterZ, Persony 4 Arena czy DNF Duel. Jest jednak pewna wielka marka, która od lat wiele znaczy w świecie bijatyk, i jest nią oczywiście Marvel, który dotychczas był głównie kojarzony z grami Marvel vs. Capcom. Dużym zaskoczeniem było, że Arc System Works we współpracy z PlayStation oraz Marvel Games stworzy całkowicie nową i unikalną grę w formie 4 vs 4 tag fightera. Tym właśnie jest Marvel Tōkon: Fighting Souls, o którym dzisiaj trochę opowiem. Jednak czy Arc i Marvel to było właściwe połączenie? Sprawdźmy to!
Audiencja u Czempiona!
Wątek fabularny w Marvel Tōkon: Fighting Souls jest dosyć specyficzny jak na bijatykę. Otrzymujemy kampanię fabularną w formie pięciu epizodów, w których śledzimy poczynania pięciu grup stworzonych z postaci uniwersum Marvela. Wszystko zaczynamy od pięknie zaanimowanej scenki fabularnej, w której poznajemy postać Tryco Slatterusa, znanego jako Czempion, który będzie służył za głównego antagonistę wątku fabularnego. Tryco podróżuje po kosmosie ze swoją asystentką Promoter i szuka planet, na których urządza turnieje. Jeżeli na planecie znajdują się śmiałkowie, którzy będą w stanie pokonać Czempiona, to ich planeta zostanie oszczędzona. Jeżeli jednak nikt nie będzie w stanie go pokonać, to planeta zostaje zniszczona, a Czempion obiera kurs na swój kolejny cel. W pierwszej scenie widzimy, jak nasz antagonista kończy swoje porachunki na planecie Shi’ar, która niestety nie była w stanie się obronić. Następnie Promoter i Czempion ruszają w kierunku Ziemi.
Sam format opowiadania historii to animowane cutscenki oraz animowany komiks, pomieszany oczywiście z różnymi walkami. Sam pomysł jest dosyć ciekawy, lecz wykonanie jest bardzo nierówne. Każdy epizod jest rysowany przez innego artystę i w mojej opinii nie działa to tak dobrze, jak mogłoby. Przykładowo epizod związany z drużyną Avengers jest znacząco gorszej jakości wizualnej niż pozostałe epizody. Myślę, że zachowanie spójnego stylu wizualnego w komiksach byłoby dużo lepszym rozwiązaniem niż to, co otrzymaliśmy.
Mam również problem z samą strukturą epizodów, która jest po prostu powtarzana pięciokrotnie. Każdy epizod ma 11 rozdziałów i są one rozgrywane dokładnie tak samo. Gra przedstawia nam głównego protagonistę epizodu, protagonista zbiera pozostałe postacie do zespołu, następuje walka z Promoter i potem walczymy z pozostałymi zespołami, a finalnie mierzymy się z Czempionem. Ten schemat powtarza się w każdym epizodzie, a jedyne różnice to kolejność przeciwników oraz dialogi między postaciami. Nawet wszystkie animowane cutscenki się powtarzają za każdym razem.
Do mnie moi X-Men!
Pod względem rozgrywki Marvel Tōkon: Fighting Souls to typowe „easy to learn, hard to master” w formie schematu bijatyk od SNK. Mamy tutaj klasyczne lekkie, normalne i ciężkie ataki, a w przypadku łączenia tych ataków możemy to robić na dwa sposoby. Mamy schemat szybki, gdzie combosy są po prostu wykonywane automatycznie, gdy mashujemy dany przycisk. Mamy też schemat klasyczny, gdzie możemy łączyć wiele różnych ataków w całkiem nowe combosy i jest to bardzo opłacalne, bo ten schemat buduje szybciej nasz pasek odpowiedzialny za superataki.
Jak wspominałem na początku, Tōkon jest tag fighterem. Oznacza to, że nie gramy tylko jedną postacią w trakcie walki, a w tym przypadku czterema, co jest nowością w świecie bijatyk. Podczas walki możemy wysyłać inne postacie w formie asyst lub po wykonaniu takiej asysty możemy się po prostu zamienić miejscami i wkroczyć w buty pozostałych postaci. Pozwala to na ogromną ilość kombinacji i możliwości, co jest dla mnie ogromną zaletą.
Warto też wspomnieć, że w odróżnieniu od innych tag fighterów tutaj wszystkie postacie mają współdzielony pasek zdrowia, co dla niektórych może być zaletą, a dla innych wadą. Według mnie był to dobry wybór, bo posiadanie czterech osobnych pasków zdrowia byłoby ciężkie do zbalansowania i wtedy walki byłyby nadzwyczajnie długie.
Marvel Tōkon: Fighting Souls oferuje nam zestawienie standardowych trybów rozgrywki, które znajdziemy w każdej bijatyce. Mamy zwyczajny versus, walki online, w tym te rankingowe, tryb treningowy, tryb fabularny oraz mecze niestandardowe, gdzie możemy dobierać różne zasady. Mamy też jeszcze jeden tryb, który jest dosyć specyficzny. Zbieramy tam różne bonusy, biegając postaciami w formie chibi, i następnie walczymy z tym, co uda nam się zebrać. Podczas walk zbieramy punkty, które osadzają nas na tablicy wyników. Najlepszy wojownik na górze tablicy wygrywa.
Stylowa potyczka
Marvel Tōkon: Fighting Souls to gra o bardzo interesującej oprawie wizualnej. Gra próbuje imitować komiksową warstwę wizualną i w głównej mierze jej się to udaje, lecz nie robi też niczego nadzwyczajnego, co by mogła oferować obecna generacja konsol. Myślę, że gra mogłaby wyjść 10 lat temu i oprawa graficzna w głównej mierze by wyglądała bardzo podobnie. Nie oznacza to jednak, że Tōkon jest brzydki, wręcz przeciwnie. Animacje postaci są bardzo płynne i komplementują je bardzo dobre efekty wizualne, które dodają dodatkowego “uderzenia”. Pod względem technicznym na PlayStation 5 nie ma tutaj nic do zarzucenia. Gra działa w stałych 60 klatkach na sekundę i w rozdzielczości 4K po wykorzystaniu upscalingu.
Pod względem muzycznym Marvel Tōkon: Fighting Souls jest całkiem w porządku. Każdy z bohaterów ma swój motyw przewodni, który bardzo pasuje do danej postaci. Większość utwórów jest taka typowo arcade’owa, lecz pojawiają się utwory bardziej rockowe za sprawą zaangażowania Melissy Reese i Bryan Kei Mantii z zespołu Guns N’ Roses. Do pozostałych kompozytorów należą Daisuke Ishiwatari i Toma Otowa, którzy pracowali przy takich produkcjach jak Resident Evil 5, Thor: Ragnarok, Ratchet & Clank: Rift Apart czy seria Guilty Gear.
Podsumowanie
Marvel Tōkon: Fighting Souls to bardzo dobra bijatyka, która mimo kilku potknięć w wątku fabularnym dostarcza fenomenalną i dynamiczną rozgrywkę, zróżnicowaną obsadę postaci oraz zróżnicowaną ilość zawartości, która zatrzyma fanów tego gatunku i fanów Marvela na długie godziny. Jeżeli bijatyki to wasza działka to Tōkon jest zakupem obowiązkowym.
Recenzja oparta o wersję gry na PlayStation 5. Kopia gry do recenzji została dostarczona przez Plaion.
8.5
Ocena autora
Podsumowanie
Grafika
8.0
Technikalia
9.0
Gameplay
9.0
Zawartość
8.0
Fabuła
6.0
Dźwięk
8.0
Ocena ogólna
8.5
Zalety
Bardzo stylowa warstwa wizualna.
Niezły soundtrack.
Przyzwoita ilość zawartości.
Obecność trybu fabularnego.
Bardzo przyjemna rozgrywka z innowacyjnymi elementami.
Przyzwoita polska wersja językowa
Wady
Wątek fabularny jest bardzo schematyczny i nudny po dłuższej chwili.
Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.