0

Seria Splatoon pokazuje, że może iść w każdym kierunku.

Nie będę oszukiwał jak się przyznam, że nigdy szczególnie seria Splatoon mnie nie interesowała. W przeszłości pograłem chwilę w Splatoon 2 w trakcie przedpremierowych testów, lecz bardzo szybko się odbiłem. Wieloosobowe strzelanki z trzeciej osoby na konsolach to nie moja działka. W tym roku postanowiłem zrobić jednak coś szalonego i rzucić się na markę, która nie zrobiła na mnie niesamowitego wrażenia w przeszłości. Postanowiłem więc zanurzyć się w to co oferuje Splatoon Raiders.
Wiedziałem, że poprzednie dwie gry w serii oferowały mniejsze doświadczenia dla jednego gracza, lecz nigdy nie były głównym motywem tych gier. Samo ogłoszenie Raiders to była ciekawa niespodzianka, która mnie zaintrygowała od samego początku. Pomyślałem sobie, że to może właśnie ten czas, gdzie uda mi się wsiąknąć w tą serię i znaleźć coś dla siebie. Przekonajmy się czy faktycznie tak się stało.

Podróż przez pustkowia

Akcja Splatoon Raiders rozgrywa się na Wyspach Spirhalite, gdzie poznajemy załogę Deep Cut składającą się z Shivera, Frye’a i Big Mana. Potężna burza niszczy helikopter ekipy, zmuszając załogę do eksploracji wysp w poszukiwaniu nieuchwytnego skarbu oraz zbudowania bazy, w której będą mogli się zadomowić, dopóki nie będą mogli wrócić do domu. Aby spłacić ogromny dług, który na nich ciąży, spędzają czas na eksploracji oraz zdobywaniu skarbów i drobiazgów strzeżonych przez Salmonoidy i różne inne stworzenia. My jako gracz wcielamy się w Mechanika, kałamarnicę (lub ośmiornicę, w zależności od wybranej postaci), która pełni rolę posłańca grupy i ma za zadanie udawać się na różne wyspy, by albo eksplorować okolicę, albo zanurzać się w lochach i brać udział w rajdach, aby stawić czoła rosnącej liczbie wrogów i wyzwań. W grę można grać w trybie dla jednego gracza, online ze znajomymi, a nawet poprosić kogokolwiek o pomoc, gdy po prostu nie możemy przejść przez dany obszar.

Każdy rodzaj misji, z wyjątkiem Sampler Dungeonów, o których wspomnę później, prowadzi nas od jednego roju Salmonidów do kolejnego, albo w sposób liniowy, albo po niewielkich otwartych obszarach, które celowo zmuszają nas do biegania w kółko. Celem tych etapów jest wydobywanie Spirhalitu, czyli surowca, który zasila różne ulepszenia naszych broni, narzędzi oraz obszaru centralnego. Niektóre lochy rezygnują z wydobywania Spirhalitu na rzecz jak najszybszego przejścia lochu, który musimy wygrać w określonym czasie. Na tych etapach głównym celem jest zbieranie Power Eggs. Wyzwanie może wydawać się przytłaczające, ale możemy w każdym momencie wybrać niższy poziom trudności bez żadnych kar lub poprosić o pomoc znajomych i nieznajomych. Chociaż gra jest zdecydowanie promowana jako tytuł dla jednego gracza, opcje trybu wieloosobowego, w tym tryb kooperacji oraz możliwość uzyskania pomocy od przypadkowych graczy podczas misji, których nie jesteśmy w stanie ukończyć samodzielnie potrafią być przydatne.

Niby nowe, a jednak znane

Tego, czego brakuje w Raiders, a co pozostałe tytuły z tej serii mają w nadmiarze, to styl. Jedną z największych zalet Splatoon jest to, że gra w pełni czerpie z nowoczesnej kultury ulicznej. Każda odsłona głównego hubu stanowiła hołd dla estetyki skateboardowej, sztuki ulicznej i mody. Tryby wieloosobowe tej serii są naturalnym przedłużeniem tego charakteru. Z kolei poziomy w grze Raiders są po prostu nijakie. Tak mdłe, tak mało zapadające w pamięć, bez żadnych ciekawych scenografii ani projektów, które wyróżniałyby je na tle reszty, bez żadnej wyraźnej tożsamości poza pustkowiem. W najgorszych przypadkach poziomy wyglądają jak zwykłe zamiany palety kolorów. Jeśli dodać do tego fakt, że postęp w grze polega po prostu na bieganiu od ataku Salmonidów do kolejnego ataku Salmonidów, szybko można poczuć się tym wszystkim znudzonym. Nie jestem pewien, czy wynika to z tego, że Raiders to tytuł „budżetowy”, czy po prostu jest to świadomy wybór twórców, ale ta ponura sceneria nie kojarzyła mi się zbytnio z serią Splatoon.

W Raiders jest jednak kilka elementów rozgrywki, które mocno różnią od głównej serii. W grze występują trzy rodzaje zbiorników atramentu: szybkościowy, mocy i taktyczny. Każdy zbiornik posiada własny zestaw gadżetów, które można na niego założyć. Mogą one zmieniać sposób poruszania się naszej postaci, na przykład umożliwiając wykonanie rzutu z wyskoku zadającego obrażenia obszarowe lub użycie bomby, która eksploduje podczas szarży albo zapewniać protagoniście narzędzie pozwalające uzyskać przewagę, takie jak wieżyczka automatycznie strzelająca do wrogów lub bumerang, który trafia przeciwników zarówno w drodze do celu, jak i w drodze powrotnej. Gadżety są testowane w Sampler Dungeonach, gdzie gracze mierzą się z szybkimi wyzwaniami i łamigłówkami zaprojektowanymi z myślą o przypisanych im gadżetach i broni. Bardzo podoba mi się idea tych szybkich wyzwań, ale fajnie byłoby, gdyby niektóre z tych łamigłówek pojawiały się również na standardowych poziomach, aby urozmaicić rozgrywkę.

Największym atutem tej gry jest odważny krok, jaki podjęło Nintendo, przenosząc tę popularną serię multiplayer na grunt trybu dla jednego gracza. Kampania ma przyzwoitą długość, ale brak różnorodności i wciągającej fabuły sprawia, że nie daje ona wrażenia prawdziwej rozgrywki dla jednego gracza. Jeśli uwielbiacie bezmyślnie zbierać przedmioty, ulepszać broń i przedzierać się przez lochy pełne wrogów, ta gra będzie dla Was idealna.

Ośmiornica potrafi w technikalia

Nie trzeba dużo rozmawiać na temat stanu technicznego Splatoon Raiders. Jest po prostu perfekcyjny. Gra działa w stałych 60 klatkach na sekundę zarówno w trybie przenośnym, jak i zadokowanym. Raiders jako, że jest grą ekskluzywną na Switcha 2 to oczywiście otrzymało dodatkowe zmiany graficzne względem poprzedników z serii. Najwięcej zmian można zauważyć w samym atramencie, gdzie dodano masę nowych szczegółów i widać, że teraz jest pełnoprawną cieczą z odpryskami i fizyką cieczy, co bardzo ulepsza doświadczenie. Większe zmiany możemy też zauważyć w skyboxach, modelach postaci i animacjach, które są płynniejsze niż w poprzednich grach.

Pod względem muzycznym Splatoon Raiders nie zaskoczy was niczym nowym jeżeli jesteście doświadczeni z tą serią. Toshiyuki Sudo powraca jako główny kompozytor i dodaje do zespołu kilka nowych osób wcześniej niezwiązanych z serią. Nowe nabytki w zespole kompozytorów jednak nie umniejszają jakości ścieżki dźwiękowej. Jeżeli jesteście fanami serii to doskonale wiecie czego się spodziewać.

Podsumowanie

Splatoon Raiders to porządna odsłona serii, która jednak w mojej opinii jest stworzona tylko dla fanów i nie będzie w stanie wciągnąć nikogo z zewnątrz. Jeżeli jednak uwielbialiście poprzednie gry Splatoon to tutaj poczujecie się w domu, tylko bez zawziętej rywalizacji.

Recenzja oparta o wersję gry na Nintendo Switch 2.
Kopia gry do recenzji została dostarczona przez polskiego dystrybutora Nintendo – ConQuest Entertainment.

7.0

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
7.5
Technikalia
9.0
Gameplay
6.5
Zawartość
7.0
Fabuła
6.0
Dźwięk
8.0
Ocena ogólna
7.0
Zalety
  • Przyzwoity upgrade graficzny względem poprzedniej odsłony.
  • Niezły soundtrack.
  • Przyzwoita ilość zawartości.
  • Obecność trybu kooperacji oraz wsparcia losowych graczy.
Wady
  • Jeżeli nie jesteście fanami serii to ta gra nie oferuje niczego co by mogło wciągnąć na dłużej.
  • Gameplay na dłuższą metę jest nudny.
  • Brak języka polskiego, który jest obecny w innych grach Nintendo.
O autorze

Paweł "Dedazen" Bortkiewicz

Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *