TT Games powraca po latach, tym razem do świata komiksów DC. Gry LEGO to bardzo ciekawy przypadek. Przez długi czas monopol na nie miało studio TT Games, które w tym właśnie okresie wypuszczało różne tytuły praktycznie taśmowo. W tamtym okresie gry te niestety nigdy nie były niczym rewolucyjnym, a...
TT Games powraca po latach, tym razem do świata komiksów DC.
Gry LEGO to bardzo ciekawy przypadek. Przez długi czas monopol na nie miało studio TT Games, które w tym właśnie okresie wypuszczało różne tytuły praktycznie taśmowo. W tamtym okresie gry te niestety nigdy nie były niczym rewolucyjnym, a nawet można powiedzieć, że nie różniły się od siebie praktycznie niczym oprócz marki, którą próbują adaptować. Spędzając dłuższy czas z serią można było odczuć mocne zmęczenie materiału i ogromną powtarzalność pod względem rozgrywki. Całe szczęście po 2019 roku w studiu zaszły duże zmiany i od tego momentu twórcy zaczęli spędzać więcej czasu przy produkcji swoich gier. Pierwszym efektem zmian było LEGO Gwiezdne Wojny: Saga Skywalkerów, które było ogromną odskocznią od standardowej formuły gier LEGO i w mojej opinii to był strzał w dziesiątkę, mimo drobnych problemów z samą grą. Jednak od premiery Gwiezdnych Wojen mijają aż 4 lata i oprócz drobnych gier LEGO od mniejszych studiów nie otrzymywaliśmy niczego konkretnego, aż do teraz. LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to nowa wysokobudżetowa gra z serii i jest to bardzo ambitny projekt. TT Games postanowiło wkupić się w łaski fanów gier z serii Batman: Arkham dostarczając podobną rozgrywkę, lecz w typowo śmiesznym klimacie serii LEGO. Jednak czy taka mieszanka jest udana? Sprawdźmy to!
Batman Nolana? Batman Reevesa? A może komiksowy?
Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to bardzo ciekawy przypadek pod względem fabularnym. Jest to swego rodzaju amalgamacja wielu różnych historii związanych z Batmanem z ostatnich 30-40 lat. W skład tej dziwnej historii wchodzą wątki z trylogii Christophera Nolana, filmu Tima Burtona, filmu Matta Reevesa, trylogii Arkham od Rocksteady czy kilka elementów pochodzących z komiksów. Cała struktura fabuły jest podzielona na prolog oraz 6 rozdziałów, w których śledzimy losy Bruce’a od jego dzieciństwa, aż do szczytowego punktu jego kariery jako Batmana z całą Bat-rodziną. Najdziwniejszą rzeczą w tej historii jest to, że mimo zapożyczenia motywów z tak wielu różnych od siebie produkcji to jednak jako całość sprawdza się to zadziwiająco dobrze. Wiadomo, nie dorównuje poziomowi większości produkcji, z których bierze inspirację, lecz nie mogę powiedzieć, że ta historia została źle poprowadzona.
W trakcie poznawania fabuły w każdym rozdziale będziemy mieli okazję sprawdzenia swoich umiejętności przeciwko wielu ikonicznym złoczyńcom z repertuaru jakie komiksy czy inne dzieła popkultury oferowały Batmanowi. Oczywiście oprócz antagonistów Batman ma też wielu sojuszników i tutaj ich również nie brakuje. W każdym z rozdziałów zawsze będzie nam ktoś towarzyszył, czy to Jim Gordon, Robin czy Batgirl. Każdy z rozdziałów pozwoli nam również odblokować danego towarzysza do rozgrywki w otwartym świecie. Sama struktura fabuły głównej jest całkiem przyjemna, zwłaszcza że każdy z nowych towarzyszy oferuje nowe gadżety i mechaniki, które wprowadzają różnorodność z każdym rozdziałem.
Gotham City nigdy nie było takie imponujące
Oprócz przyjemnie poprowadzonej głównej fabuły gra jest swego rodzaju sandboxem z otwartym światem. Praktycznie po ukończeniu prologu mamy dostęp do ogromnego miasta Gotham, które jest po prostu zawalone dodatkową zawartością, a z każdym kolejnym rozdziałem pojawia się tego więcej i więcej. Wiele aktywności jest tutaj przeniesione z serii Arkham praktycznie jeden do jednego. Mamy wyzwania AR, wyzwania Człowieka-Zagadki, zbrodnie do powstrzymania i wiele więcej. Gotham możemy przemierzać na 3 sposoby. Standardowo na piechotę, co nie jest najlepszą opcją widząc jakiego rozmiaru jest to miasto, za pomocą Batmobilu oraz szybując, co było moją ulubioną formą transportu po Gotham.
Wpływy serii Arkham są wyraźnie widoczne w otwartym świecie gry, co przekłada się również na system walki. Pokonywanie ogromnej liczby przeciwników wydaje się znajome dzięki pełnym akcji kombinacjom ciosów, sygnalizowanym kontratakom i unikom, co prowadzi do widowiskowych potyczek. Choć brakuje tu tego charakterystycznego, porywającego efektu, z którym kojarzą się przygody Rocksteady, walka sprawia ogromną frajdę. Możemy również ogłuszyć wrogów, aby wykonać szybką kombinację ciosów i napełnić pasek, aby wykonać atak specjalny. Mogą to być różne rzeczy, od uderzania wrogów rybą po inne dziwne i satysfakcjonujące manewry, które nadają grze humorystyczny ton. Niestety mimo przekopiowania większości mechanik z systemu Freeflow z serii Arkham to sam system walki nie oddaje tego samego efektu co w grach od Rocksteady. Czasami po prostu brakuje pełnej płynności i combo można przerwać przypadkowo.
Po drugie, system walki pozwala na zaskakująco przyjemną rozgrywkę w trybie skradania się. Jednym z powodów, dla których uwielbiam gry z serii Arkham, nie jest tylko system walki Freeflow, co raczej te momenty, w których czujemy się jak drapieżnik – kiedy chowamy się w cieniu i zastanawiamy się, jak wyeliminować przeciwników. Dziedzictwo Mrocznego Rycerza nie idzie aż tak daleko, ale wciąż ma zaskakująco wiele momentów, w których można przedrzeć się przez przestrzeń, niszcząc kamery, wkraczając na trasy patroli, uderzając ludzi w głowę, zanim nas zauważą, i znikając z powrotem w cieniu.
Wymagania nie takie straszne jak je malują
Przed premierą gry pojawiały się niepokojące opinie bazujące na wymaganiach sprzętowych opublikowanych przez twórców gry. Całe szczęście obawy nie były potrzebne, a same wymagania były zawyżone. Testowałem grę na najwyższych ustawieniach graficznych bez wykorzystania żadnej technologii DLSS czy FSR oraz bez użycia generowania klatek i przez większość czasu na spokojnie utrzymywałem ponad 100 klatek na sekundę. Najgorszy poziom wydajności doświadczyłem podczas szybkiego przejazdu Batmobilem przez Gotham, lecz nadal widziałem wydajności poniżej 60 fps.
Pod względem graficznym LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza jest bardzo ładną grą. Oczywiście można było się tego spodziewać, bo produkcja wykorzystuje Unreal Engine 5 i wykorzystuje go na tyle dobrze, że dostarcza piękną grafikę z dostatecznie dobrą optymalizacją. Najładniej gra prezentuje się w trakcie deszczu. Figurki LEGO z kroplami na sobie wyglądają bardzo realistycznie, a sam projekt świata wygląda bardzo imponująco.
Pod względem muzycznym LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to kompilacja wszystkich hitów naszego nietoperza. Simon Withenshaw, obecny w TT Games od 2013 roku ponownie powraca i dostarcza bardzo dobry miks muzyki z filmów, seriali i oryginalnych motywów. W każdej scenie inspirowanej danym filmem usłyszymy soundtrack właśnie z tej produkcji.
Podsumowanie
LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to bardzo dobra gra z serii LEGO, ale też bardzo dobra gra z Batmanem w roli głównej. Od dawno brakowało mi tytułu, który potrafi dobrze imitować to co ustanowiła seria Arkham i w końcu dostałem coś co potrafiło zaspokoić mój głód. Jednak mam nadzieję, że TT Games przy swoim kolejnym tytule przestanie kopiować kultowe dzieła popkultury i stworzy coś swojego. Tutaj mimo dobrze sklejonej historii byłem trochę zawiedziony pod względem tego, że musiałem przeżywać wiele sekwencji już kolejny raz.
Recenzja oparta o wersję gry na PC (Steam). Kopia gry do recenzji została dostarczona przez przyjaciela redakcji.
8.5
Ocena autora
Podsumowanie
Grafika
9.0
Technikalia
8.0
Gameplay
8.5
Zawartość
9.5
Fabuła
7.0
Dźwięk
8.0
Ocena ogólna
8.5
Zalety
Przepiękna oprawa wizualna.
Ogromna ilość zawartości.
Wierna postaci Batmana ścieżka dźwiękowa.
Daje nam możliwość przeżycia najbardziej ikonicznych momentów gacka.
Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.