0

Czy produkcja, która chce mieć wszystko jest dobrą produkcją?

Macie czasami takie uczucie jak oglądacie zwiastun czy gameplay jakiejś gry, gdzie po prostu nasuwa wam się myśl w stylu “To wygląda zbyt dobrze, żeby było prawdziwe.” ? Tak właśnie miałem z Crimson Desert. Z każdą kolejną zapowiedzią gra wyglądała na jeszcze bardziej szaloną niż przy poprzedniej prezentacji. Znałem Pearl Abyss wcześniej z Black Desert Online, w które pograłem kilkadziesiąt godzin i byłem w miarę zadowolony z tego co ograłem. Potem nadszedł 2019 rok, w którym ogłoszono Crimson Desert, wtedy jeszcze jako “Project CD”. Początkowo wizja gry była całkowicie inna niż to co otrzymaliśmy teraz. Crimson Desert miało być prequelem do Black Desert Online i miało być kolejną grą MMO. W trakcie tworzenia gry, twórcy postanowili zmienić wizję i przekształcić produkcję w doświadczenie dla jednego gracza. Od tego czasu minęło 7 lat i po wielu przesunięciach Crimson Desert w końcu trafiło w ręce graczy. Jednak czy po tylu latach czekania gracze otrzymali grę, która dotrzymała wszystkich obietnic zawartych w zwiastunach i pokazach rozgrywki? Przekonajmy się.

Historia dla każdego to historia dla nikogo

W Crimson Desert początkowo wcielamy się postać Kliffa, członka klanu Szarogrzywych, którzy przygotowują się się na potyczkę z klanem Czarnych Niedźwiedzi. Spotkanie klanów jednak nie przebiega po myśli naszego protagonisty i ginie on w wyniku walki. Bohater zostaje wrzucony do rzeki przez lidera Niedźwiedzi z śmiertelnymi ranami, lecz dochodzi do magicznej interwencji, a nasz bohater zostaje wskrzeszony i otrzymuje różne ciekawe zdolności. Kliff postanawia zebrać ponownie klan Szarogrzywych, aby zemścić się na Czarnych Niedźwiedziach i przy okazji uratować świat.

Po samym krótkim opisie nie jest trudno wywnioskować, że fabuła w Crimson Desert nie jest odkrywcza i faktycznie tak jest. Powiem więcej, mogę przyznać, że sam opis wypada lepiej niż realizacja tego wątku fabularnego. Pierwsze 10 godzin w Crimson Desert to po prostu oglądanie jak losowe rzeczy bez powiązania dzieją się na ekranie. Pierwsze rozdziały fabularne nie mają żadnego ładu i składu, nie łączą się płynnie w żaden sposób. Przykładowo wchodzimy do tawerny i gra nam każde siłować się z kimś na rękę. Jak już to zrobimy to mamy wyjść z tej tawerny i dać kasę żebrakowi, totalnie bez powodu, lecz żebrak jak się okazuje jest czarodziejem, który kieruje nas do kanałów, w których uwięziona jest jakaś kobieta, która tak naprawdę nie jest uwięziona, tylko jest testem dla naszego bohatera, aby poznać czy ma dobre serce czy coś w tym stylu. Po tym gra nam każe robić coś zupełnie innego bez podania kontekstu, dlaczego mamy to robić, co nam to da i tak dalej.

Większość fabuły to “przyjdź, zrób, pozamiataj” i nie ma w tym nic złego, jeżeli to się klei ze sobą, a tutaj tego nie doświadczamy przez większość rozgrywki. Jestem w stanie stwierdzić, że nawet niektóre misje poboczne mają więcej sensu niż cały wątek główny, a większość z nich trwa od 5 do 10 minut. Jasne, historia z czasem się poprawia, lecz nadal nie osiąga poziomu, który bym mógł określić jako chociaż dobry. Całe szczęście fatalny wątek fabularny wynagradza prezentacja świata Pywel, o którym opowiem więcej za chwilę.

Kraina nieskończonych możliwości

Świat gry w Crimson Desert nazywa się Pywel i jest złożony z wielu różnych krajów, królestw i krain. Jest to najprawdopodobniej najbardziej imponujący otwarty świat jaki widziałem w grach wideo. Rozmiar mapy jest po prostu gigantyczny i aby pokazać wam skalę tego to bez problemu można powiedzieć, że w pierwszej strefie gry możemy spokojnie spędzić 25 godzin i znajdować cały czas nowe rzeczy.
Bez wątpienia największym atutem gry jest właśnie otwarty świat. Przemierzamy lasy, pustynie, dżungle i nie tylko. Są tu smoki, plecaki odrzutowe i mityczne leśne stworzenia. Możemy skakać z drzew, podbijać wrogie osady, budować i dekorować bazę, natknąć się na wioskę dziwnych stworów niczym z baśni… Po prostu cokolwiek tylko zechcemy. Pomimo tego, że gra oferuje prawdopodobnie najbardziej zróżnicowaną i niepasującą do siebie kolekcję funkcji, jaką kiedykolwiek widziałem w grze wideo, ten otwarty świat naprawdę robi wrażenie.

Oczywiście, żeby zobaczyć wszystko, co ma do zaoferowania świat Crimson Desert, trzeba będzie przemierzyć spory dystans, a ja zdecydowanie nie mam czasu, aby to zrobić. Uważam jednak, że Pearl Abyss świetnie się spisało, dbając o to, by efekt „wow” był obecny od samego początku. Już na samym początku Kliff podąża za kimś na koniu, który przejeżdża przez most. Widzimy wtedy ogromny kanion i wodospad, które robią ogromne wrażenie na graczu. Zasięg rysowania świata robi tutaj ogromną robotę, bo pokazuje piękno świata i idealnie daje nam “zajawkę” na coś co zobaczymy w przyszłości.

Świat nie opiera się wyłącznie na szalonych, losowych wydarzeniach, by zapewnić immersję. Jeśli zderzymy się z postacią niezależną, ta zareaguje. Możemy ją zrzucić z siedzenia i ukraść jej powóz. Nawet samo wjechanie koniem w drewniane ogrodzenie spowoduje jego zniszczenie. Crimson Desert to gra na ogromną skalę, ale nie zapomina, że drobne szczegóły też są ważne. To tylko potęguje poczucie przytłoczenia. W otwartym świecie można zebrać mnóstwo przedmiotów, co nie jest idealnym rozwiązaniem w grze o bardzo ograniczonej pojemności ekwipunku. Ekwipunek to doskonały przykład funkcji, który moim zdaniem został nieco zbytnio skomplikowany. Nie mamy zbyt wiele miejsca w ekwipunku, mimo że gra i świat oferują nam tak wiele. Gra nie informuje nas, że możemy powiększyć swój ekwipunek, wykonując pewne zadania poboczne i pomagając postaciom niezależnym, a ponadto możemy swobodnie pozbywać się przedmiotów z zadań po ich wykorzystaniu, czego bym nie zrobił, gdyby twórcy nie wspomnieli o tym w social mediach. W ostatnich aktualizacjach sprawy związane z ekwipunkiem zostały poprawione, lecz w trakcie okresu premierowego nie było zbyt dobrze.

Porozmawiajmy teraz o systemie walki… To jeden z tych systemów, który gracz pokocha lub znienawidzi. Jeśli graliście w Black Desert Online i podobał wam się sposób, w jaki gra radziła sobie z walką, w Crimson Desert poczujesz się jak w domu. Wydaje się to logiczne, biorąc pod uwagę fakt, że Pearl Abyss stworzyło również BDO. Jeśli jednak nie podobał wam się tamtejszy system walki, ten może trochę zniechęcić, ponieważ opiera się głównie na wciskaniu kombinacji przycisków w celu wykonania różnych umiejętności. System walki można w sumie porównać do tego z bijatyk. Łącząc ze sobą przyciski, wykonujemy różne zestawy ataków. Niektóre kombinacje są łatwiejsze do zapamiętania lub wykonania. Im częściej wykonujemy kombinację, tym lepiej nam idzie w zapamiętywaniu i wykonywaniu jej. Mamy do dyspozycji różne rodzaje broni, z którymi możemy eksperymentować, więc w połączeniu z różnymi combosami przy każdej broni, każdy z graczy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie osobiście system walki jest bardzo przyjemny, angażujący i podkreśla jak fajnie są zrobione potyczki.

Tak powinny wyglądać współczesne gry

Pod względem wizualnym Crimson Desert to coś niesamowitego. Stworzone na najnowszej wersji BlackSpace Engine, który był również wykorzystywany przy Black Desert Online, pokazuje że jednak technologia stworzona wewnątrz studia nie może być w pełni zastąpiona przez zewnętrzne silniki, takie jak Unreal Engine czy Unity. Na zasługi zdecydowanie to, co ten silnik w ogóle potrafi. W grze możemy doświadczyć sceny z dzisiątkami, jak nie setką postaci niezależnych na ekranie w czasie rzeczywistym, nawet w trakcie walki, co jest bardzo imponującym technologicznym osiągnięciem przy tak szczegółowej oprawie wizualnej.

Pod względem samej optymalizacji można się obawiać, że przy tak wielkiej produkcji będzie to największa bolączka tej produkcji, lecz całe szczęście tak nie jest. Oczywiście optymalizacja w Crimson Desert nie jest idealna, lecz utrzymuje się na dosyć stabilnym poziomie. Znajdzie się kilka momentów w trakcie rozgrywki, gdzie spadki klatek się pojawią, lecz jest to dosyć rzadkie zjawisko, które nie wybija z rytmu podczas gry.

Muszę jednak ponarzekać na stan polskiej wersji językowej Crimson Desert. Czasami wygląda jakby było to tłumaczenie maszynowe, które było na szybko łatane przez polskich tłumaczy. Słyszałem o pewnej wersji wydarzeń, że być może jest to tłumaczenie bezpośrednio z koreańskiego na język polski i dlatego niektóre zdania brzmią specyficznie, lecz nie jest to dla mnie zbyt przekonującym wytłumaczeniem. Myślę, że nawet poprawiając tłumaczenie maszynowe otrzymalibyśmy lepsze doświadczenie, niż to co Pearl Abyss dostarczyło na premierę gry.

Pod względem muzycznym, Crimson Desert dostarcza bardzo przyjemne doświadczenie. Ścieżką dźwiękową zajmował się wewnętrzny zespół kompozytorów z Pearl Abyss i poradzili sobie bardzo dobrze. Muzyka w Crimson Desert dawała mi mocne odczucia porównywalne do tych z trylogii Władcy Pierścieni od Petera Jacksona.

Podsumowanie

Crimson Desert to dosyć mieszany worek, lecz nie jest to zła gra. Ma trochę słabych elementów, jak i wiele świetnych decyzji ze strony twórców. Jest to produkcja, która dostarcza nam jeden z najsłabszych wątek fabularny i jednocześnie jeden z najlepszych otwartych światów w ostatnich latach. Jeżeli jesteście typem gracza, których nie interesuje historia, a bardziej przekonuje was rozgrywka to ta produkcja będzie idealnym wyborem.

Recenzja oparta o wersję gry na PC (Steam).
Kopia gry do recenzji została zakupiona przez recenzenta.

7.5

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
10.0
Technikalia
8.0
Gameplay
10.0
Zawartość
10.0
Fabuła
1.5
Dźwięk
8.0
Ocena ogólna
7.5
Zalety
  • Przepiękna oprawa wizualna.
  • Ogromna ilość zawartości.
  • Przyjemna ścieżka dźwiękowa.
  • Fenomenalnie stworzony świat gry, który jest w pełni żywy.
  • Specyficzny, lecz przyjemny system walki.
Wady
  • Fatalny główny wątek fabularny.
  • Kiepska polska wersja językowa.
  • Dziwaczne decyzje dotyczące sterowania i UI.
  • Drobne błędy.
O autorze

Paweł "Dedazen" Bortkiewicz

Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *