0

W ciągu ostatnich lat przyszło nam zmierzyć się z naprawdę wieloma symulatorami. Mimo to wciąż omijaliśmy temat prowadzenia sklepu w trakcie postapokalipsy zombie. Nie dlatego, że brakowało takich produkcji, lecz dlatego, że większość z nich sprawiała wrażenie kolejnych generycznych symulatorów z podmienionymi teksturami. Wtem pojawiło się The Walking Trade, które postanowiło rzucić nieco powiewu świeżości do tego wyeksploatowanego do granic możliwości gatunku. Czy rzeczywiście mu się to udaje? Sprawdźmy.

Czasy zawsze są ciężkie, a żyć jakoś trzeba

W The Walking Trade wcielamy się we właściciela niewielkiego sklepu oferującego najpotrzebniejsze rzeczy, które mogą okazać się nieocenioną pomocą w realiach trwającej postapokalipsy. Naszym celem jest oczywisty zarobek, a co za tym idzie stopniowa rozbudowa i rozwój biznesu. Ot, klasyka tego gatunku.

Mniej już klasyczny okazuje się sposób pozyskiwania towaru. W przeciwieństwie do większości symulatorów sklepu nie zamawiamy go z hurtowni gdzieś tam w chmurce. Tutaj musimy zdobywać produkty samodzielnie, a czasem nawet wytwarzać je na własną rękę. To właśnie to świeże podejście do tak prostej mechaniki sprawia, że The Walking Trade to produkcja unikalna. Pytanie tylko, czy przekłada się to na jakość. Do tego jeszcze wrócimy.

Wracając do kwestii pozyskiwania towaru, w początkowej fazie gry sprzedajemy przede wszystkim to, co uda się znaleźć w okolicy sklepu. Porozrzucane zasoby szybko trafiają na półki i pozwalają rozkręcić interes. Co jednak w momencie, gdy teren zostanie całkowicie przeszukany? Owszem, przedmioty od czasu do czasu “odradzają się” w losowych miejscach, ale nie należą one do najcenniejszych towarów i jeśli naprawdę zależy nam na zarobku będziemy musieli znaleźć sobie inne źródło zaopatrzenia.

Istotną rolę w tym wszystkim odegrają pracownicy, których nie tylko możemy, ale wręcz musimy zatrudniać. Dostęp do nich otrzymujemy bardzo szybko, praktycznie na początku rozgrywki, choć funkcjonują oni nieco inaczej niż w typowych symulatorach sklepu. Wyjątkiem pozostaje kasjer, którego rola nie odbiega od gatunkowych standardów.

Każdego pracownika możemy przypisać do jednej z czterech funkcji: kasjera, strażnika, sprzątacza lub tak zwanej hieny cmentarnej. Każdego dnia rano przeprowadzamy odprawę, podczas której decydujemy o przydziale obowiązków na dany dzień oraz wypłacamy wynagrodzenie. Warto zaznaczyć, że rolę można zmienić w dowolnym momencie. Jeśli zdecydujemy się zapłacić dwukrotność żądanej stawki, wtedy pracownik będzie zdobywał doświadczenie w wybranej specjalizacji. Każda z ról oferuje pięć poziomów rozwoju, a wraz z awansem odblokowywane są dodatkowe premie, które przekładają się na dodatkowe rzeczy, którymi pracownicy mogą się zajmować.

Jak natomiast prezentują się poszczególne role pracowników? Kasjera nie trzeba szczegółowo przedstawiać. Odpowiada za obsługę klientów, skanowanie towarów i przyjmowanie zapłaty. Ciekawostką jest jednak sama waluta. W świecie gry tradycyjne pieniądze nie mają żadnej wartości, a ich miejsce zajmują baterie. Zanim jednak przyjmiemy zapłatę, musimy sprawdzić, czy jakaś bateria nie jest rozładowana. Jeśli jest, możemy odmówić sprzedaży albo przymknąć oko i zaoferować klientowi niższą cenę. Zdarza się również, że taki klient wraca następnego dnia, aby uregulować brakującą należność.

Drugą rolą jest strażnik, jednak jego zadania znacząco odbiegają od tego, czego można było się spodziewać. Nie pilnuje on złodziei ani podejrzanych klientów. Jego głównym obowiązkiem jest natomiast ochrona sklepu oraz odwiedzających przed zombiakami, które stanowią realne zagrożenie. Potrafią one atakować i zabijać klientów, co bezpośrednio odbija się na naszej reputacji. Warto przy tym pamiętać, że ochroniarze nie są Terminatorami i również mogą zginąć. Z tego powodu dobrze jest wyposażyć ich w lepszą broń oraz wspierać odpowiednimi ulepszeniami z drzewka rozwoju, do którego jeszcze wrócimy.

Kolejną rolą są sprzątacze, którzy na pierwszy rzut oka przypominają magazynierów znanych z innych symulatorów sklepu, choć ich zakres obowiązków jest nieco szerszy. Zajmują się zbieraniem porozrzucanych po terenie przedmiotów, przeszukiwaniem ciał oraz dostarczaniem zdobytego towaru na półki lub na podłogę magazynu. Niestety nie mamy możliwości wydawania im konkretnych poleceń, a dodatkowo nie uzupełniają braków na półkach z dostępnych zapasów. Ich sztuczna inteligencja również pozostawia sporo do życzenia. Zdarza się, że ignorują przedmioty, które powinni podnieść, a ograniczony zasięg działania sprawia, że część zasobów pozostaje nietknięta. W efekcie i tak często musimy zajmować się wszystkim osobiście.

Ostatnią rolą jest tak zwana hiena cmentarna. Polskie nazewnictwo stosuję własne, ponieważ najlepiej oddaje rzeczywiste funkcje poszczególnych stanowisk. Mówię o tym dlatego, ponieważ gra oferuje polską wersję językową, jednak jej jakość pozostawia naprawdę dużo do życzenia i natychmiastowo skłania do przejścia na język angielski. Tłumaczenie sprawia wrażenie wyjętego z translatora, pozbawionego kontekstu. Wracając jednak do samej roli, hiena cmentarna stanowi fundament całego biznesu. To właśnie tych pracowników wysyłamy w konkretne miejsca na mapie, aby je eksplorowali i pozyskiwali cenne zasoby. Od czasu do czasu mogą również odwiedzać inne sklepy w świecie gry, kupować tam towary byśmy my mogli sprzedawać je u siebie z zyskiem.

Zrób to sam!

Zdobyte przedmioty możemy od razu wystawić na dowolne półki, ustalając własne ceny, albo zachować i wykorzystać w inny sposób. Przykładowo część misji, które odblokowują kolejne sektory mapy, wymaga zgromadzenia konkretnych materiałów w określonej liczbie. Najczęściej jednak posłużą one jako surowce do rozbudowy i odbudowy naszego schronienia. Wykorzystamy je także przy craftingu, tworząc rozmaite przedmioty, które następnie trafią do sprzedaży.

Nie jesteśmy jednak zmuszeni do sprzedawania wszystkiego czy chomikowania do późniejszego craftingu. Część zasobów warto zachować na własny użytek. Apteczki, broń czy granaty mogą okazać się nam niezbędne, ponieważ nasza postać również może zginąć w starciu z zombie. Warto więc zadbać o odpowiedni ekwipunek oraz zapasy amunicji i środków leczniczych.

Co pewien czas nasza baza staje się celem ataków większych hord zombie, przed którymi musimy się bronić. To w takich momentach istotne jest jak najlepsze uzbrojenie i mobilizacja wszystkich naszych pracowników. Każda kolejna horda jest coraz trudniejsza i często kończy się walką z potężnym bossem. Na szczęście możemy sobie pomóc, przygotowując się na przeróżne sposoby. Na przykład poprzez tworzenie i rozstawianie zasiek oraz wieżyczek obronnych.

Same starcia nie należą do szczególnie wymagających. W momencie, gdy wyposażymy pracowników w lepszą broń, potyczki z hordami zombie przestają stanowić jakiekolwiek zagrożenie. Ale tylko one. Niestety, ale ponownie daje tu o sobie znać słaba sztuczna inteligencja. Nie warto wyposażać podwładnych w broń pokroju wyrzutni rakiet, ponieważ potrafią używać jej w sposób skrajnie nieostrożny i doprowadzić do własnej śmierci. Oczywiście sami również możemy się uzbroić i brać czynny udział w walce. System starć nie należy jednak do szczególnie satysfakcjonujących czy angażujących, choć jako dodatkowy element rozgrywki spełnia swoje zadanie.

Nieocenioną pomocą okazuje się system rozwoju. W grze dostępne są cztery zróżnicowane drzewka umiejętności, z których każde odpowiada za inny aspekt naszego biznesu. Otrzymujemy osobne ścieżki dla craftingu, walki, zarządzania pracownikami oraz prowadzenia sklepu. Każde z nich oferuje nie tylko pasywne bonusy, lecz także odblokowuje nową zawartość i możliwości. Jeśli chcemy, aby nasz biznes funkcjonował sprawnie i rozwijał się w dłuższej perspektywie, nie możemy ich ignorować.

Co pewien czas pod bramy naszego sklepu podjeżdża tajemniczy karawan oferujący rzadkie przedmioty. Sprzęt dostępny jest zazwyczaj w atrakcyjnych cenach, a wiele z oferowanych dóbr okazuje się przydatnych zarówno przy rozwoju schronienia, jak i realizacji kolejnych misji. Oferta karawany pozostaje w dużej mierze stała, choć zmienia się liczba dostępnych sztuk, a od czasu do czasu pojawiają się także mniej spotykane towary. Dodatkowo pod zaplecze sklepu sporadycznie podjeżdża równie zagadkowy doktor. W zamian za mięso zombie pozwala on zakręcić kołem nagród, pozwalające zdobyć nam zarówno pospolite przedmioty, jak i znacznie rzadsze oraz bardziej wartościowe.

Na pochwałę zasługuje także kilka mniejszych elementów. Reputacja sklepu wydaje się realnie wpływać na liczbę klientów oraz wielkość ich zakupów. Czas w grze płynie nieustannie, a nie tylko między otwarciem a zamknięciem sklepu. Każda minuta się liczy, dlatego mimo możliwości wyboru momentu rozpoczęcia dnia handlowego często dysponujemy ograniczonym czasem na przygotowania. Nieustannie czujemy to uczucie presji. Na uwagę zasługuje również oprawa graficzna. Jest prosta i minimalistyczna, utrzymana w stonowanej kolorystyce, a mimo to pozostaje przyjemna dla oka.

Zawiewa trupem

The Walking Trade to, jak na ironię, dość świeże podejście do tematyki zombie i symulatorów. Gra niewątpliwie ma na siebie pomysł i i potrafi zapewnić wiele godzin zabawy przy całkiem rozbudowanej zawartości, jak na tytuł tego kalibru. Jednocześnie jest jednak pełna wad, błędów oraz rozwiązań, którym wyraźnie brakuje dopracowania.

Po pierwsze, i chyba najważniejsze, wyraźnie kuleje balans ekonomii oraz rozwoju. Towar sprzedaje się błyskawicznie, a nasze konto rośnie w zawrotnym tempie do milionowych wartości. Z jednej strony daje to satysfakcję i nagradza trud, jaki włożyliśmy w prowadzenie sklepu i dbanie o dobrą reputację. Z drugiej jednak reputację zdobywa się zbyt łatwo, a jej utrata, jeśli w ogóle następuje, jest słabo odczuwalna. Po drugiej stronie barykady mamy system rozwoju postaci. Poziomy poszczególnych drzewek rosną wraz z wykonywaniem powiązanych z nimi czynności, jednak tempo progresji jest wyraźnie zbyt wolne. W efekcie pojawia się dysonans, w którym dysponujemy ogromnymi środkami finansowymi, a jednocześnie rozwój kluczowych umiejętności pozostaje na niskim poziomie, co wierzcie, że potrafi być całkiem frustrujące.

A sam rozwój postaci, a co za tym idzie perki wynikające z drzewek umiejętności, mają istotny wpływ na funkcjonowanie i rozbudowę naszego biznesu. To właśnie one odblokowują dostęp do nowych technologii, które są niezbędne nie tylko do poznawania kolejnej zawartości i odkrywania nowych regionów świata, lecz także do posuwania fabuły naprzód.

Choć określenie „fabuła” jest tu nieco na wyrost. Gra sprowadza się głównie do realizowania kolejnych zadań, takich jak pokonanie fali przeciwników, odblokowanie wybranego elementu w schronieniu czy dostarczenie konkretnych towarów we wskazane miejsce. Samym celom trudno coś zarzucić. Dobrze wyznaczają tempo rozwoju i jasno sugerują kierunek dalszej rozgrywki. Problem pojawia się jednak w momencie ich zakończenia. W pewnym momencie lista zadań po prostu się urywa i tyle. Pozostaje nam dalsza gra bez wyraźnego celu. Brakuje tu jakiejkolwiek formy zwieńczenia, nawet symbolicznej. Nie potrzeba rozbudowanej sceny końcowej, ale choćby prosty komunikat informujący o ukończeniu gry nadałby całości większego sensu. Obecnie sprawia to wrażenie nagłego i nieco rozczarowującego urwania rozgrywki w połowie.

Z mniejszych problemów warto zwrócić uwagę na nadmierny recykling modeli postaci, zarówno wśród pracowników, jak i klientów. W symulatorach sklepu nie jest to nic niezwykłego, jednak tutaj skala powtarzalności potrafi rzucać się w oczy. Jeśli chodzi o oprawę dźwiękową, przez większość czasu towarzyszy nam cisza, przerywana okazjonalnie spokojnymi utworami ambientowymi. Same w sobie brzmią przyjemnie, jednak ich charakter nie do końca współgra mi z ponurym klimatem postapokalipsy zombie.

Ostatnim elementem, któremu trzeba się przyjrzeć to optymalizacja. Gra była testowana na komputerze wyposażonym w kartę RTX 5080 oraz procesor Ryzen 7 9800X3D, w rozdzielczości 4K i przy maksymalnych ustawieniach graficznych. Pod tym względem produkcja wypada bardzo dobrze, przez większość czasu utrzymując stabilne 240 klatek na sekundę, czyli limit odświeżania używanego monitora. Niestety nie obywa się bez problemów. Od czasu do czasu pojawia się sporadyczny stuttering obrazu, a podczas ataków hord zombie, gdy na ekranie pojawiają się ich setki, liczba klatek potrafi wyraźnie spaść.

The Walking Trade to w kategorii symulatorów sklepów udana produkcja, która próbuje podejść do tematu w całkiem świeży sposób. Na plus wyróżnia się pomysł samodzielnego zdobywania towaru zamiast zamawiania go z hurtowni. Ciekawym urozmaiceniem jest także mechanika eksploracji oraz obrony sklepu i klientów przed hordami zombie. Na pochwałę zasługuje również spójna i konsekwentna stylistyka graficzna, która mimo prostoty pozostaje przyjemna dla oka. Całość dopełnia wyraźna wizja świata oraz sposób jego przedstawienia.

Niestety jest to również produkcja wyraźnie niedopracowana, która potrzebowałaby jeszcze trochę czasu poleżeć w przysłowiowym piekarniku, żeby naprawić wszystkie błędy, niedoskonałości, a także żeby załatać wszelkie dziury, bo wyraźnie czuć i widać, że gra jest niedokończona. Niemniej, 12 godzin, które potrzebowałem, żeby ukończyć wszystkie cele i odblokować całą dostępną zawartość, nie uważam za czas stracony czy źle spędzony. Wręcz przeciwnie, rozgrywka potrafi wciągnąć i zapewnić sporo satysfakcji. Ostatecznie The Walking Trade to jeden z ciekawszych przedstawicieli gatunku symulatorów sklepów.

Recenzja oparta o wersję gry na PC (Steam).
Kopia gry do recenzji została dostarczona przez wydawcę.

6.5

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
7.0
Udźwiękowienie
5.0
Gameplay
7.0
Zawartość
6.5
Strona techniczna
6.0
Ocena ogólna
6.5
Zalety
  • Konieczność samodzielnego zdobywania lub wytwarzania towaru

  • Minimalistyczna i przyjemna dla oka oprawa graficzna

  • Spójna i konsekwentna wizja świata

  • Odświeżające podejście do symulatora sklepu

Wady
  • Słabo wyważony system ekonomii i rozwoju

  • Liczne błędy oraz brak odpowiedniego dopracowania

  • Rozczarowująca oprawa dźwiękowa

  • Wrażenie, jakby gra urywała się w połowie

  • Sporadyczne przycięcia animacji

O autorze

Bartosz "Lisek Volsgen" Michalik

Redaktor of all trades. Gra we wszystko, co mu się nawinie. Niestety są to zazwyczaj symulatory sklepów. Wielki fan Persony, Undertale, Forzy Horizon i gier Hoyo. Fanatyk gier fabularnych RPG, takich jak Dungeons & Dragons, Warhammer Fantasy czy Zew Cthulhu.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *