Czasami niepozorna produkcja może uderzyć mocniej niż jakikolwiek blockbuster. To, że uwielbiam horrory to powinien wiedzieć każdy kto czyta moje recenzje. Nigdy nie miałem jednak okazji sprawdzić serii Little Nightmares od Tarsier Studios. Zawsze miałem z tyłu głowy, że są to jakościowe produkcje, więc jak tylko dowiedziałem się, że...
Czasami niepozorna produkcja może uderzyć mocniej niż jakikolwiek blockbuster.
To, że uwielbiam horrory to powinien wiedzieć każdy kto czyta moje recenzje. Nigdy nie miałem jednak okazji sprawdzić serii Little Nightmares od Tarsier Studios. Zawsze miałem z tyłu głowy, że są to jakościowe produkcje, więc jak tylko dowiedziałem się, że studio zostaje odsunięte od serii byłem dosyć zaskoczony. Tarsier jednak było zajęte czymś innym. W trakcie Gamescom Opening Night Live 2024 zostaje ujawnione Reanimal, które na tym zwiastunie miało niesamowity klimat. Już od tej zapowiedzi wiedziałem, że jest to coś w co chcę zagrać. Półtora roku później nadeszła premiera gry. Czas wyczekiwania na produkcję nie ostudził moich oczekiwań i były całkiem wysokie. Rzadko się jednak zdarza, że grze udaje się je przebić, a tutaj jednak się udało…
Dziecięcy zwierzyniec
W Reanimal wcielamy się w dwójkę sierot, które po tajemniczym openingu związanym z pewną studnią starają się odnaleźć trójkę swoich zaginionych przyjaciół. Celem grupy dzieciaków jest ucieczka z wyspy, którą pustoszy wojna oraz masa obrzydliwych dorosłych, którzy popchnęli wyspę w ruinę. Od tego momentu świat rozwija się poprzez to, co robimy, a nie poprzez to, co nam gra mówi wprost. Poruszamy się po zalanych dokach, zniszczonych budynkach i wąskich przejściach, gdzie widoczność jest ograniczona, a każdą ścieżkę trzeba znaleźć samodzielnie. Postęp nie wynika z oznaczeń lub podpowiedzi. Wynika z dostrzegania półek, po których można się wspinać, otworów w ścianach i przedmiotów umieszczonych w takiej odległości, że musimy się zatrzymać i zastanowić, jak do nich dotrzeć. Zawsze trzeba obserwować otoczenie, co sprawia, że nawet proste ruchy muszą być przemyślane.
Jak sama nazwa sugeruje, motywy zwierzęce znajdziemy tutaj na każdym kroku. Czy to zwłoki zwierząt czy te żywe, które dzielą się na te przyjazne oraz te mniej przyjazne. Zwierzęta są tutaj rdzeniem historii oraz siłą napędową twistu fabularnego, którego oczywiście nie zdradzę, lecz muszę przyznać, że wbiło mnie w osłupienie. Lecz nie tylko plot twisty wbijają tutaj w osłupienie. Cały motyw historii jest niezwykle ciężki, do tego stopnia, że w drugiej połowie gry musiałem zrobić sobie przerwę, żeby po prostu odetchnąć. Oczywiście, cała ta otoczka nie jest żadną wadą, a ogromną zaletą. W Reanimal co prawda nie znajdziemy żadnych jumpscare’ów, lecz ma świetne sekwencje skradania oraz pościgów. Dają one mocnego kopa adrenaliny w połączeniu z świetną i klimatyczną muzyką.
Niezapomniana wędrówka
Reanimal w swojej strukturze jest dosyć prostą grą. Przez większość czasu przemierzamy różne lokacje, rozwiązujemy zagadki, szukamy przedmiotów, skradamy się i uciekamy. Zagadki, mimo że są dosyć proste to są bardzo zróżnicowane. Nie wydaje mi się, abym wykonywał, którąś z zagadek dwa razy w trakcie całej rozgrywki. Reanimal nagradza ciekawskie umysły i tych, którzy są nadmiernie zdeterminowani, aby sprawdzić każdą szczelinę i każdą dziurę. Wszystko to sprawia, że tempo gry jest wyważone i przemyślane, ponieważ my jako gracz przeskakujemy między posuwaniem fabuły do przodu a odkrywaniem tajemnic otoczenia. Rytm rozgrywki jest po prostu idealnie wyważony.
Reanimal nieustannie zachęca nas do współpracy. Większość przeszkód wymaga skoordynowanych działań obojga bohaterów, niezależnie od tego, czy chodzi o podnoszenie się nawzajem na wyższe platformy, przytrzymywanie mechanizmów w miejscu, czy jednoczesne aktywowanie przełączników. Zawsze musimy myśleć o tym, gdzie obie postacie powinny stanąć i co powinny zrobić dalej. Podczas gry w pojedynkę towarzysz sterowany przez sztuczną inteligencję pozostaje blisko i szybko reaguje, dzięki czemu rozwiązywanie zagadek i przemieszczanie się nie spowalnia gry. Postępy nigdy nie są uzależnione od jednej postaci. Zależą one od wspólnego działania obu postaci. Niestety nasza towarzyszka potrafi się zagubić w trybie jednego gracza i zablokować się na niektórych obiektach lub całkowicie stracić odnajdywanie drogi do bohatera, którym sterujemy. Nie jest to częsta sytuacja, przez całą grę zdarzyła mi się 2-3 razy i trwała przez kilka sekund, lecz warto wspomnieć, że występują takie problemy.
Ogromną rolę w Reanimal gra system oświetlenia. Nasi bohaterowie mają dostęp do małych latarni, które pomagają w odszukiwaniu znajdziek oraz drogi w ciemnych pomieszczeniach. Szczegóły otoczenia sprawiają, że każdy obszar jest łatwy do odczytania, gdy zwolnimy trochę tempo i rozejrzymy się dookoła. Zalane doki, zawalające się budynki i przestrzenie przemysłowe są wypełnione przedmiotami, które pomagają w pchaniu rozgrywki do przodu. Prędzej czy później uczymy się rozpoznawać powierzchnie, po których można się wspinać, oraz ścieżki prowadzące w głąb obszaru. Ruchy postaci pozostają wyraźne nawet w ciemniejszych przestrzeniach, co ułatwia śledzenie bohaterów, gdy się wspinają, pomagają sobie nawzajem i poruszają się w ciasnych miejscach.
Wizualna uczta
Już po ograniu pierwszych dwóch rozdziałów, wiedziałem że Reanimal będzie gwarantowanym nominowanym do kategorii “Best Art Direction” na The Game Awards w tym roku. To w jaki sposób sceny są tutaj zrealizowane pod względem wizualnym jest po prostu nieziemskie. Wszystko się zgrywa idealnie, tworząc niezapomniany klimat grozy, niepewności i mroku. Modele postaci, mimo że są w większości proste, idealnie pasują do mrocznego i zepsutego otoczenia, więc napędza to tylko całe nasze doświadczenie. Pod względem optymalizacji nie mam nic do zarzucenia. Zdecydowałem się nie korzystać z żadnych technologii w stylu DLSS czy FSR i kompletnie nie żałuję. Gra działa bardzo dobrze i trzymała się zakresu 180-200 fps przez praktycznie cały czas rozgrywki. Warto też wspomnieć, że całą grę możemy przejść w trybie kooperacji, czego niestety nie miałem okazji sprawdzić, lecz twórcy zdecydowali się na wykorzystanie pomysłu spopularyzowanego przez Hazelight Studios, czyli “Friend Pass”. Możemy bez problemu zagrać z naszym znajomym przez sieć, posiadając tylko jedną kopię gry. Bardzo lubię taką postawę developerów, oby było więcej takich przypadków.
Pod względem audio, Reanimal genialnie buduje atmosferę grozy. Złowrogie pomruki, zgrzyt maszyn fabrycznych, skrzypiące deski podłogowe, wycie wiatru na otwartych przestrzeniach, ryczące alarmy samochodowe i grad drażniących dźwięków znacznie potęgują stres i napięcie, zwłaszcza gdy podczas pościgów ścigają nas liczne przerażające stworzenia. Trio kompozytorów, a mianowicie Christian Vasselbring (Little Nightmares, The Division), Jacob Carlsson (głównie duńskie filmy) oraz Stefan Almqvist (Wiedźmin, Jack Ryan, Wikingowie) odwalili kawał świetnej roboty budując tą ciężką i ponurą atmosferę. Dodatkową rzeczą jaka mnie zaskoczyła, jeżeli chodzi o audio była obecność polskiego dubbingu. Co prawda, kwestii dialogowych w grze jest bardzo mało to miło było usłyszeć rodzimy język.
Podsumowanie
Reanimal to świetny horror, który swoim klimatem potrafi zmiażdżyć gracza. Piękny styl wizualny w połączeniu z klimatycznym audio daje nam niezapomniane doświadczenie, którego nie znajdziemy nigdzie indziej. Jeżeli potrzebujecie poczuć trochę strachu na 2 wieczory to Reanimal jest idealnym wyborem.
Recenzja oparta o wersję gry na PC. Kopia gry do recenzji została zakupiona przez recenzenta.
9.0
Ocena autora
Podsumowanie
Grafika
10.0
Technikalia
8.0
Gameplay
8.0
Fabuła
9.0
Zawartość
8.0
Dźwięk
9.0
Ocena ogólna
9.0
Zalety
Fenomenalny styl wizualny.
Idealnie budowany klimat grozy.
Duża różnorodność w trakcie rozgrywki.
Tryb kooperacyjny, który wymaga jednej kopii gry.
Świetny design audio.
Bardzo dobry stan techniczny.
Wady
Sztuczna inteligencja towarzyszy czasami potrafi się zawiesić.
Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.