Nigdy nie spodziewałem się, że budowanie fabryki w mistycznym świecie może być tak wciągające. Rynek gier gacha w ostatnim czasie nie zaskakiwał niczym szczególnym. Hoyoverse ustanowiło swój unikalny schemat, który możemy ujrzeć w ich produkcjach, ale też lekko zmodyfikowane wersje w grach takich jak Wuthering Waves czy Tower of Fantasy. Od premiery Persony...
Nigdy nie spodziewałem się, że budowanie fabryki w mistycznym świecie może być tak wciągające.
Rynek gier gacha w ostatnim czasie nie zaskakiwał niczym szczególnym. Hoyoverse ustanowiło swój unikalny schemat, który możemy ujrzeć w ich produkcjach, ale też lekko zmodyfikowane wersje w grach takich jak Wuthering Waves czy Tower of Fantasy. Od premiery Persony 5: The Phantom X mieliśmy lekki zastój, jeżeli chodzi o premiery jakościowych gier gacha. Ten okres jednak mija, gdyż po 6 latach produkcji studio Hypergryph postanowiło wypuścić kolejną grę osadzoną w uniwersum Arknights.
Dla osób, które nie znają marki: Arknights jest grą tower defence wypuszczoną w 2019 roku na urządzenia mobilne. Akcja gry toczy się w dystopijnej, apokaliptycznej przyszłości planety Terra, gdzie ludzie wykazują cechy kemonomimi, charakterystyczne dla zwierząt lub ras mitologicznych. Klęski żywiołowe pozostawiają po sobie cenny minerał, Originium, który zaraża ludzi postępującą chorobą, Oripathy, ale może również wzmocnić zdolność do korzystania z „Arts” (magii). Ponieważ Oripathy jest zaraźliwa w pewnych warunkach i nieuchronnie śmiertelna, zarażeni są wykluczani i prześladowani. W odpowiedzi niektórzy z nich tworzą ruch Reunion, bojową grupę prowadzącą wojnę z despotycznymi rządami planety Terra.
Arknights: Endfield to nowa gra, która równolegle z oryginalnym Arknights pociągnie rozbudowę tego uniwersum. Jednak czy pierwszy wysokobudżetowy RPG w tym uniwersum daje radę?
Choroby, Kataklizmy i spojrzenie w przyszłość
Akcja gry Arknights: Endfield rozgrywa się na księżycu o nazwie „Talos-II”, a my wcielamy się w rolę „Endministratora” tytułowej korporacji „Endfield Industries”. Księżyc Talos-II został skolonizowany 152 lata przed rozpoczęciem fabuły gry przez pionierów z Terra, planety będącej miejscem akcji oryginalnej gry Arknights, którzy dostali się na niego przez portal wymiarowy znany jako „Æthergate”. Portal ten został zniszczony około sto lat przed wydarzeniami z gry, pozostawiając pionierów z Terra uwięzionych na Talos-II. W rezultacie kilka koncepcji, frakcji i postaci zostało przeniesionych z gry Arknights, takich jak Originium, bogaty w energię minerał umożliwiający wykorzystanie specjalnych pseudomagicznych zdolności zwanych „Arts” oraz „Rhodes Island”, korporacja farmaceutyczna, do której należał protagonista z gry Arknights. Warto wspomnieć, że aby zagrać w Endfield nie musicie znać historii z oryginalnej gry, lecz znajomość fabuły znacząco podbije wrażenia z rozgrywki. Dla osób, które nie chcą się zagłębiać w tower defence połączony z visual novelką, polecam sprawdzić anime “Arknights: Prelude to Dawn”, które bardzo wiernie i jakościowo opowiada historię z oryginalnej gry.
Podobnie jak Terra, Talos-II jest światem dotkniętym klęskami żywiołowymi znanymi jako „katastrofy” i kryzysami, a największy wpływ na niego ma niebezpieczna nadprzyrodzona klęska zwana „korupcją”, która powoduje zniekształcenie środowiska i nienormalne zjawiska fizyczne na dotkniętych obszarach. Większość Talos-II to dzikie tereny i ziemie niczyje, które nie zostały jeszcze zbadane, a głównym zagrożeniem dla cywilizacji są endemiczne gatunki stworzeń zwane „Aggeloi”. Na obrzeżach społeczeństwa żyją uzbrojeni bandyci znani jako „Landbreakers”, którzy utrzymują się z grabieży i przestępstw. Pionierzy należą do różnych narodów i organizacji, regularnie współpracując i konkurując ze sobą.
Wraz z wznowieniem eksploracji ruin przez główne mocarstwa Talos-II, Departament Recyklingu Protokołów został odbudowany pod kierownictwem naszej zastępczyni w Endfield Industries, znanej jako Perlica. Centrum Inżynieryjne Endfield zintegrowało wiele prototypowych urządzeń z Departamentu Recyklingu Protokołów i z powodzeniem opracowało „Zautomatyzowany Kompleks Przemysłowy”. Aby udowodnić niezawodność technologii transmisji systemu, Departament Recyklingu Protokołów wybrał „Valley IV”, najbardziej pusty obszar Talos-II, jako swój cel, próbując wykorzystać go jako podstawę do stopniowej eksploracji na zewnątrz.
Aktualnie w Arknights: Endfield możemy doświadczyć sześciu rozdziałów fabularnych. Cztery z nich dzieją się w obrębie Valley IV, a dwa z nich w kolejnej lokacji naszej ekspedycji, regionie Wuling. Pod względem fabularnym Endfield na początku niczym nie zaskakuje. Jest to dosyć oczywista i przewidywalna historia, jeżeli chodzi o Valley IV. Wszystko zaczyna się zmieniać po wejściu do Wuling. Scenariuszowo gra zalicza spory skok jakościowy, zaczynają się kręcić intrygi, pojawiać ciekawe postacie i budujemy sensowne relacje z postaciami. Jeżeli przebrniecie przez Valley IV to czeka na was fabuła na poziomie, a przy tym przebrnięciu na pewno pomoże wciągający gameplay.
Fabryka musi rosnąć
Arknights: Endfield to gra dosyć unikalna. Z jednej strony mamy grę RPG, gdzie sterujemy zespołem czterech postaci jednocześnie, odkrywając mapę czy robiąc questy. Z drugiej strony – znacie takie gry jak Factorio czy Satisfactory? No właśnie, wcześniej wspominałem o czymś takim jak “Zautomatyzowany Kompleks Przemysłowy”, który nie jest tylko elementem fabularnym, a jedną z najważniejszych funkcji w Arknights: Endfield. Dzięki niemu możemy tworzyć ogromne fabryki, niczym ze wspomnianych wcześniej gier. Muszę wam się przyznać, że nigdy nie byłem fanem tego typu rozgrywki, lecz po zagraniu w Endfielda coś się we mnie odblokowało. Jednego dnia spędziłem 8 godzin na optymalizację moich fabryk. Zero eksploracji, zero walki, tylko i wyłącznie fabryka.
Mimo mocno uzależniającego elementu, znajdziemy tutaj trochę wad. Najgorsze, co możemy tutaj znaleźć, to samouczki. Oczywiście nie ma nic złego w samej funkcji samouczków, bo mają nauczyć gracza danego elementu rozgrywki. Problem, jaki tutaj występuje, to sposób, w jaki zostały one zaimplementowane. Pierwsze dwie godziny rozgrywki to rozmowy z postaciami oraz samouczek za samouczkiem, pomijając napakowany akcją prolog. Są momenty, gdzie po prostu gra nie daje nam oddychać, bo po ukończonym samouczku jesteśmy wrzucani w kolejny i kolejny. Tempo wprowadzania funkcji fabryk powinno być lepiej rozbite w czasie na początku rozgrywki, ponieważ odrzuci to sporo osób. Jak już przebrniemy przez to wszystko i dostaniemy pełną swobodę, to sama rozgrywka jest dziesięciokrotnie przyjemniejsza.
Pod względem walki Arknights: Endfield też robi kilka ciekawych decyzji. Nie jest to typowa struktura Hoyo, gdzie ciągle przełączamy się między postaciami – a gramy aktywnie całym zespołem. Wybieramy jedną z czterech postaci w naszym zespole i nią aktualnie sterujemy, lecz reszta postaci nie znika, a dalej pozostaje na polu walki. Z przeciwnikami rozprawia się cała drużyna i, mimo sterowania jedną postacią, nadal możemy rzucać polecenia do użycia umiejętności naszych towarzyszy. W grze występuje także system żywiołów, który wprowadza różne reakcje, jak korozja, spalanie, utwardzanie i tak dalej. W przypadku postaci, które stawiają na obrażenia fizyczne, również są dodane różne mechaniki, które powodują, że te postacie nie odbijają się od tych posługujących się elementami. Możemy podbijać przeciwników, uderzać nimi o ziemię czy nawet miażdżyć.
Mapa w Arknights: Endfield jest podzielona na konkretne strefy, lecz nie zobaczymy tutaj ekranów ładowania, jak będziemy się między nimi przemieszczać. W świecie gry znajdziemy różne skrzynki, rośliny do ulepszania naszych postaci i broni oraz żyły rud, które pomogą nam w rozwoju naszych fabryk. Aby wydobyć te rudy, potrzebujemy kopalni, a one potrzebują zasilania. Głównym źródłem zasilania w strefie jest nasza fabryka i od tego miejsca musimy ciągnąć zasilanie. W całym świecie gry możemy budować różne struktury, jak słupy zasilające, wieżyczki z broniami czy linie tyrolek, które pozwolą nam na szybkie poruszanie się po mapie. Jest to bardzo fajny element rozgrywki, zwłaszcza że niektóre elementy, które zbudujemy, możemy udostępnić innym graczom, aby ułatwić rozgrywkę. Ktoś ma problem z bossem? Możemy w tym miejscu postawić kilka wieżyczek i je udostępnić. Chcemy komuś skrócić trasę? Możemy udostępnić połączone z sobą tyrolki. W grze jest masa różnych elementów społecznościowych, które są całkiem nieźle przemyślane.
Grafika, optymalizacja, full package
Arknights: Endfield to fenomen w dzisiejszej branży gier. Od kilku lat nie widziałem tak świetnie zoptymalizowanej gry na PC, konsoli i urządzeniach mobilnych jednocześnie. Ta gra potrafi utrzymać 30-40 fps na zestawie z i5-4670 i GTX 750 Ti, sprzęcie sprzed 11 lat. Na GTX 970 z 2014 roku bez problemu zagracie w 70-80 fps. Na mojej konfiguracji 4K 120 fps to stała sytuacja, nie zobaczymy nawet spadku jednej klatki na sekundę. Grę udało mi się także udało przetestować na urządzeniu mobilnym z chipem Snapdragon 8 Gen 2 i tutaj gra osiąga 70-90 fps przy najwyższych ustawieniach graficznych, więc również nie ma na co narzekać. Warto też wspomnieć, że Endfield wygląda bardzo ładnie, a na szczególną pochwałę zasługują modele postaci. Wszelkie ubrania postaci są bardzo szczegółowe, do tego stopnia, że reagują na warunki atmosferyczne, takie jak deszcz. Na lateksowych elementach widzimy płynące krople deszczu, a materiałowe elementy nasiąkają wodą i stają się mokre. Cała prezentacja gry jest na bardzo wysokim poziomie. UI tutaj łączy masę elementów 2D oraz 3D z wysokiej jakości animacjami, co bardzo wpływa na odbiór gry, dając nam wrażenie, że rzeczywiście gramy w pozycję z wysokiej półki.
Pod względem muzycznym nie ma tutaj niespodzianek. Muzyka w oryginalnym Arknights stoi na bardzo wysokim poziomie, a tutaj nie jest inaczej. Już sam ekran logowania daje nam wpadający w ucho utwór. Muzyka tutaj gra drugie skrzypce w budowaniu klimatu księżyca Talos-II i robi świetną robotę. Nie jest to jednak dziwne, gdyż nad główną ścieżką dźwiękową pracuje dwójka weteranów, a mianowicie Obadiah Brown-Beach, odpowiedziany za soundtracki w takich produkcjach jak Overwatch, Age of Empires IV czy oczywiście oryginalny Arknights. Do niego dołącza Alexander Rudd, który pracował głównie przy produkcjach serialowych czy filmowych, takich jak Atlanta, Cobra Kai czy Black Mirror. Rudd był także dyrygentem przy nagraniach orkiestrowych do Ori and the Blind Forest i Minecrafta. Arknights stawia też na współpracę z innymi zewnętrznymi twórcami muzyki, dlatego usłyszymy też utwory wykonane przez Starset i One Republic.
Podsumowanie
Arknights: Endfield to bardzo dobra produkcja, w której początkowe tempo niestety leży na niskim poziomie. Jeżeli przebrniemy przez męczące dwie pierwsze godziny wtedy otrzymujemy świetną grę RPG z motywem automatyzacji. Momentami nawet można zapomnieć, że jest to gra gacha, ponieważ gra jest na tyle miła pod tym kątem, że nie pcha tych elementów na pierwszy plan.
Recenzja oparta o wersję gry na PC oraz Android. Kopia gry do recenzji została podarowana przedpremierowo przez wydawcę Hypergryph.
Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.