Wyhoduj je wszystkie! Już 13 lutego na znanej każdemu platformie Steam wystartuje Early Access gry zapowiadającej się naprawdę obiecująco, a mowa o Monster Lab Simulator. Mieliśmy okazję zagrać w bardzo wczesną wersję produkcji i już teraz możemy stwierdzić, że tytuł ma ogromny potencjał. Jednocześnie przed twórcami wciąż stoi bardzo...
Już 13 lutego na znanej każdemu platformie Steam wystartuje Early Access gry zapowiadającej się naprawdę obiecująco, a mowa o Monster Lab Simulator. Mieliśmy okazję zagrać w bardzo wczesną wersję produkcji i już teraz możemy stwierdzić, że tytuł ma ogromny potencjał. Jednocześnie przed twórcami wciąż stoi bardzo długa droga.
W grze wcielamy się w laboranta, który przy pomocy zaawansowanej aparatury bawi się w boga, tworząc urocze potworki. Stworzenia te mogą reprezentować różne żywioły, takie jak ogień czy trawa, a dzięki specjalnym maszynom jesteśmy w stanie doprowadzać je do ewolucji i odkrywać kolejne formy rozwoju. Następnie nasze stworki trafiają do specjalnych kul, a my możemy je wysłać do walki na arenie lub sprzedawać w ramach konkretnych, indywidualnych zamówień. Trudno nie odnieść wrażenia, że część tych mechanik może przywodzić na myśl pewną bardzo znaną markę. Pozostawmy jednak to skojarzenie na boku i skupmy się na tym, co Monster Lab Simulator próbuje zaoferować na własnych zasadach.
Proces tworzenia stworków jest wyjątkowo prosty. Kupujemy jajko oraz próbówki zawierające różne żywioły, a następnie łączymy je w syntezatorze. Tak przygotowane jajko trafia do inkubatora, gdzie po krótkim czasie dochodzi do wyklucia. W efekcie otrzymujemy gotowego stworka, a to, co zrobimy z nim dalej, zależy wyłącznie od nas. Możemy wysłać go do walki na arenie, zająć się jego dalszą ewolucją albo od razu sprzedać, jeśli akurat pojawi się na niego konkretne zlecenie. Warto mieć na uwadze, że jajka, które będziemy wsadzać do syntezatora mogą mieć różną jakość, co ma bezpośredni wpływ na to jaki stworek wyjdzie później z maszyny. Im rzadsze jajko, tym potężniejszy stworek może się z niego wykluć. W sklepie dostępne są głównie jajka jakości powszechnej, jednak istnieje szansa na zdobycie lepszych wariantów podczas otwierania droższego bursztynu.
Same stworki możemy poddać ewolucji wyłącznie wtedy, gdy posiadamy trzy identyczne egzemplarze. Wówczas łączymy je w specjalnej maszynie, otrzymując silniejszą formę danego stworzenia. W praktyce oznacza to, że aby uzyskać trzecią, a zarazem ostatnią ewolucję, konieczne jest stworzenie łącznie aż dziewięciu takich samych stworków.
Jak już kilkukrotnie wspominałem, stworzone potworki możemy wystawiać do walk na arenie. Starcia odbywają się w formacie trzy na trzy, przy czym to stworki wykonują wszystkie akcje samodzielnie. Rola gracza sprowadza się wyłącznie do poruszania się po arenie i obserwowania przebiegu potyczki. Jeśli po walce stworzenia stracą punkty zdrowia, możemy umieścić je w specjalnych siedliskach, gdzie z czasem wrócą do pełni sił.
Oprawa graficzna prezentuje się ładnie, jest kolorowa i przyjemna dla oka, choć miejscami da się dostrzec drobne nierówności o wyraźnie kanciastym charakterze. To jednak ten typ stylistyki, który z reguły dobrze się starzeje i pozostaje ponadczasowy. Jeśli chodzi o dźwięk, wszystkie odgłosy wydawane przez stworki są po prostu przeurocze i słuchanie ich sprawia dużą przyjemność. Jednocześnie widać tu przestrzeń na dodanie większej liczby wariantów, co pozwoliłoby jeszcze lepiej podkreślić indywidualny charakter poszczególnych stworzeń. Domyślnie w trakcie rozgrywki nie towarzyszy nam muzyka. Pojawia się ona dopiero po ręcznym uruchomieniu radia stojącego na jednym ze stołów. W moim przypadku została ona szybko wyłączona, ponieważ zwyczajnie drażniła ucho.
Dla fanów polonizacji mam dobrą i złą wiadomość. Zła jest taka, że jest kiepska. Dobra taka, że mamy polską wersję językową!
Odkładając żarty na bok, spolszczenie pozostawia wiele do życzenia i wszystko wskazuje na to, że odpowiada za nie automatyczny translator, sztuczna inteligencja albo tłumacze, którzy wciąż muszą solidnie podszlifować swój warsztat. Całość prezentuje się po prostu kiepsko, tym bardziej że zastosowana czcionka ma wyraźny problem z wyświetlaniem polskich znaków. Na ten moment jest to wersja językowa, na której nie byłem w stanie grać w komfortowy sposób, dlatego ostatecznie zdecydowałem się na znacznie lepszą i bardziej czytelną wersję angielską.
Na obecnym etapie, mimo ogromnego potencjału, produkcja sprawia wrażenie bardzo wczesnej wersji alfa. To raczej grywalny prototyp, który co prawda działa zaskakująco stabilnie, oferuje wysoki i płynny klatkaż oraz udostępnia podstawowe mechaniki i kilka kluczowych przedmiotów, ale wyraźnie pokazuje, jak wiele pracy wciąż pozostało do wykonania. Jest to jednak w pełni zrozumiałe, ponieważ gra dopiero zmierza do Wczesnego Dostępu i ma jeszcze sporo czasu, zanim doczeka się pełnoprawnej wersji.
Oczywiście miło byłoby zobaczyć znacznie więcej zawartości, w tym przede wszystkim większą liczbę różnorodnych stworków. Zanim jednak do tego dojdzie, twórcy powinni w pierwszej kolejności skupić się na balansie rozgrywki. Obecnie gra jest bowiem bardzo mocno niezbalansowana, co sprawia, że trudno czerpać z niej tyle przyjemności, ile potencjalnie mogłaby oferować. Każda czynność laboratoryjna, niezależnie od tego, czy mówimy o syntezie, czy o wykluwaniu jaj, trwa od kilku do nawet kilkudziesięciu sekund. Sam pomysł jest jak najbardziej sensowny, jednak w aktualnym stanie są to czasy zbyt rozwleczone i wyraźnie spowalniają tempo rozgrywki. Równie problematyczny jest balans ekonomii, który na ten moment wypada bardzo słabo. Koszt składników potrzebnych do stworzenia potworka często przewyższa potencjalny zysk z jego sprzedaży. W efekcie nie tylko nie wychodzimy na zero, ale wręcz tracimy środki, co w pewnym momencie prowadzi do całkowitego zahamowania progresu.
Jeśli chodzi o elementy, które warto byłoby zobaczyć w przyszłości, to poza nową zawartością w postaci kolejnych stworków, przydałoby się także wyraźne urozmaicenie walk. Idealnie byłoby, gdyby starcia nie ograniczały się wyłącznie do biernego obserwowania, lecz pozwalały graczowi na aktywniejszy udział, na przykład poprzez wydawanie poleceń swoim potworkom.
Obecnie do dyspozycji mamy księgę z przepisami na podstawowe stworki i jest to narzędzie bardzo przydatne. Mimo to ciekawym dodatkiem byłby rozbudowany system w stylu Dexu, pozwalający przeglądać wszystkie stworki, które posiadaliśmy lub posiadamy, wraz z informacjami o ich ewolucjach.
Nie da się ukryć, że Monster Lab Simulator ma na siebie pomysł i doskonale wie, w jakim kierunku chce pójść. To produkcja z niebywałym wręcz potencjałem i pozostaje mieć nadzieję, że nie zostanie on zaprzepaszczony. Choć jest kilka elementów wymagających pilnej poprawy, na czele z balansem ekonomii, to przy obecnej zawartości bawiłem się bardzo dobrze i z przyjemnością tworzyłem coraz to nowsze potworki. Chętnie wrócę do tego tytułu za parę miesięcy, żeby zobaczyć jak bardzo się rozwinął i poprawił. Bez wątpienia sięgnę również po pełną wersję gry, gdy ta ostatecznie trafi na rynek.
Pierwsze wrażenia oparte o wersję gry na PC (Steam). Kopia gry do artykułu została podarowana przez wydawcę.
Redaktor of all trades. Gra we wszystko, co mu się nawinie. Niestety są to zazwyczaj symulatory sklepów. Wielki fan Persony, Undertale, Forzy Horizon i gier Hoyo. Fanatyk gier fabularnych RPG, takich jak Dungeons & Dragons, Warhammer Fantasy czy Zew Cthulhu.