Tak nie powinno się robić wysokobudżetowych gier… Sprawdzam gry wyścigowe już od ponad 20 lat. Zawsze trafiały się tytuły lepsze oraz gorsze – takie już realia rynku gier wideo. Nie będę oszukiwał, że jestem głównie fanem gier, które określają siebie słowem „arcade”, lecz nie pogardzę też dobrym simcade czy...
Sprawdzam gry wyścigowe już od ponad 20 lat. Zawsze trafiały się tytuły lepsze oraz gorsze – takie już realia rynku gier wideo. Nie będę oszukiwał, że jestem głównie fanem gier, które określają siebie słowem „arcade”, lecz nie pogardzę też dobrym simcade czy nawet grą symulacyjną. Przez ostatnie lata rynek gier symulacyjnych jest dominowany przez iRacing oraz różne Assetto Corsy. W tym roku pojawił się też nowy zawodnik w postaci Le Mans Ultimate, który zbiera sporą rzeszę fanów.
Jako że ta część rynku zaczyna rosnąć w siłę, to oczywiście zaczyna też zbierać uwagę większych studiów czy wydawców. Tym razem tym obszarem postanowiło się zainteresować GIANTS Software, czyli twórcy dobrze znanego Farming Simulator. Postanowili połączyć siły z Straight4 Studios, które jest zarządzane przez Williama Iana Bella – byłego szefa Slightly Mad Studios, odpowiedzialnego za serię Project CARS.
Tym razem ekipa Bella dalej chciała pozostać przy „projektach”, więc zapowiedzieli Project Motor Racing, czyli początkowo wskrzeszenie serii GTR, lecz kierunek ten się lekko zmienił w trakcie produkcji. Mamy znanego wydawcę oraz znanego designera – co mogło pójść nie tak? Właściwie… to wszystko.
Zabrakło czasu w warsztacie
Project Motor Racing wita nas dość słabej jakości interfejsem, który na pierwszy rzut oka wygląda bardzo amatorsko. Początkowo zobaczymy, że mamy dostęp do wyścigów sieciowych, trybów dla jednego gracza oraz menu wyzwań. Zacznijmy od kariery, która – jak można się domyślić – jest kompletnie nieprzyszana u podstaw.
Mamy możliwość ustawienia różnych elementów, jak poziom trudności czy poziom pieniędzy na start, a także dostęp do „trybu autentycznego”, który jest okropnie ciężki przez głupie decyzje twórców. AI przeciwników jest kompletnie tragiczne i może nam zepsuć podejście do kampanii, jeżeli gramy na autentycznym. Przeciwnicy biorą uwagę tylko siebie i mają gdzieś, co aktualnie dzieje się na torze. Momentami mają nawet problemy z wyprzedzaniem samych siebie przy zakrętach, bo trzymają się ciągle wyznaczonej przez twórców linii. Jeżeli taki oponent spróbuje nas dojechać od tyłu, to może nam to zakończyć obecne podejście do kampanii z powodu kosztów zniszczeń.
Mówiąc o zniszczeniach, ich system wygląda, jakby nie był ukończony. Jasne, dostajemy komunikaty o uszkodzeniach przy otarciach czy uderzeniach i są one uwzględnione w statystykach pojazdu, lecz wizualnie po prostu nie istnieją. Możemy bez problemu wjechać z prędkością 250 km/h w przeciwnika – i zarówno my, jak i on nie będziemy mieć żadnych uszkodzeń wizualnych na karoserii pojazdów. Jak dla mnie, w wysokobudżetowej grze jest to po prostu kpina.
W grze mamy przyzwoitą ilość 70 pojazdów do dyspozycji, które brzmią bardzo dobrze, lecz jazda nimi pozostawia wiele do życzenia. Fizyka jazdy – jak na grę symulacyjną – jest właśnie mało symulacyjna i przypomina trochę popsutego simcade’a. Mamy możliwość jazdy na 18 różnych torach w 13 klasach, co nie jest zbyt pokaźną liczbą, zwłaszcza że tory te nie są wybitnie odwzorowane pod względem realistycznej oprawy. Myślę, że niektóre gry wydane 5, 6, a nawet 7 lat temu oferowały lepiej odwzorowane tory.
Gigantyczny silnik to nie był dobry pomysł
Scena simracingu zwykle opiera się na trybach online. Ludzie uwielbiają tworzyć własne ligi czy nawet wbijanie najlepszego czasu w towarzyskim gronie. Project Motor Racing oferuje grę wieloosobową, lecz nie wykazuje się niczym specjalnym. Z powodu niskiej popularności gry, znalezienie pełnego 20-osobowego lobby graniczy z cudem; a nawet jeśli dołączymy do rozgrywki online, to bardzo często serwer nie wytrzyma do końca wyścigu – czy to przez problemy z synchronizacją, czy przez optymalizację.
Project Motor Racing oferuje również tryb rankingowy, do którego musimy uzyskać licencję. Test do tego trybu polega na przejechaniu 8 okrążeń na torze Lime Rock Park w czasie mniejszym niż 8:35.000. W mojej osobistej opinii coś takiego jest po prostu zbędne. Nasz poziom zostanie zweryfikowany podczas faktycznej rozgrywki z innymi graczami, a dodatkowe opóźnianie nieuniknionego jest po prostu niepotrzebne.
Największym winowajcą tej sytuacji jest zdecydowanie GIANTS Engine. Silnik od twórców Farming Simulator po prostu nie nadaje się do gier wyścigowych, a sam fakt stworzenia takiej gry na takim silniku jest po prostu niezrozumiały – zwłaszcza że gra początkowo powstawała na Unreal Engine 5. Wszyscy wiedzą, że seria Farming Simulator nigdy nie działała jakoś wybitnie, ale tutaj mamy apogeum problemów. Zmiana ustawień graficznych nie robi kompletnie nic, jeżeli chodzi o liczbę klatek na sekundę.
Jeżeli spojrzymy na wymagania sprzętowe, to po prostu zobaczymy same kłamstwa. W zalecanych wymaganiach jest uwzględniony Intel Core i7-10700 czy odpowiednik z serii AMD Ryzen, który oferuje 12 wątków. Problem jest w tym, że te procesory nie dają rady; a ja, ogrywając grę na AMD Ryzen 9800X3D i RTX 5080, potrafiłem zauważyć znaczące problemy przy 20 pojazdach na torze i włączonym deszczu.
Podsumowanie
Project Motor Racing to jedna z najgorszych premier 2025 roku. Gra wyścigowa wydana w cenie gry wysokobudżetowej, która jest w stanie gorszym niż niektóre gry, które pojawiają się w formie Early Access. Tragiczna optymalizacja, beznadziejne AI, słaba grafika oraz UI, brak wizualnego systemu zniszczeń to kilka najważniejszych elementów, które ściągają tą grę do porażki. Widać, że wiele decyzji w trakcie produkcji było po prostu niepotrzebne, a z takim zespołem developerów potencjał był duży.
Recenzja oparta o wersję gry na PC(Steam). Kopia gry do recenzji została podarowana przez polskiego dystrybutora Cenega.
3.0
Ocena autora
Podsumowanie
Grafika
5.0
Technikalia
1.0
Gameplay
4.0
Zawartość
6.0
Dźwięk
8.0
Ocena ogólna
3.0
Zalety
Przyzwoita ilość samochodów.
Bardzo dobre udźwiękowienie.
Gra ma wsparcie modów, chociaż nie jest mocno rozbudowane.
Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.