0

Im więcej ubitych sił Ganondorfa tym lepiej!

The Legend of Zelda: Breath of the Wild to gra rewolucyjna. Żadna gra z otwartym światem w ciągu ostatnich 10 lat nie miała takiego wpływu na branżę gier. Wiele obecnych gier w dalszym ciągu wykorzystuje schematy, które ta gra wprowadziła w 2017 roku. Od tego czasu minęło już 8 lat i w międzyczasie otrzymaliśmy sequel w formie Tears of the Kingdom oraz spin-off w formie Hyrule Warriors: Age of Calamity, który początkowo próbował uchodzić za prequel do BoTW, lecz finalnie okazał się całkowicie alternatywną historią.

W trakcie ogłoszenia Nintendo Switch 2 ogłoszono, że Nintendo ponownie łączy siły z KOEI TECMO, tworząc kolejne Hyrule Warriors. Tym razem nie mamy do czynienia z alternatywną historią, lecz pełnym uzupełnieniem do The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom. Czy tym razem możliwości nowej konsoli oraz dokładniejsze trzymanie się lore serii dostarczyły nam przyzwoity tytuł? Przekonajmy się!

Zwiedzanie przeszłości

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie co Tears of the Kingdom. Link i Zelda schodzą w podziemia zamku Hyrule, gdzie znajdują uwięzionego Ganondorfa, który zostaje uwolniony z wiecznego więzienia. Zelda, w wyniku zniszczenia jaskini, wpada w przepaść, lecz jednocześnie zostaje wysłana w przeszłość – do ery, w której królestwo Hyrule dopiero powstawało. Zostaje odnaleziona przez swoich przodków: króla Zonai Rauru i jego żonę, królową Hylian Sonię, którzy pomagają jej znaleźć sposób na powrót do teraźniejszości.

Przez cały ten czas Zelda pomaga Rauru w pełnieniu jego królewskich obowiązków, trenuje swoje wrodzone moce związane ze światłem i czasem pod okiem Sonii oraz eksploruje głębiny pod Hyrule wraz z siostrą Rauru, Mineru. Podczas jednej z takich wypraw Mineru odkrywa serię nieaktywnych Zakazanych Konstrukcji – samoświadomych, humanoidalnych broni, które, jak później wnioskuje, zbuntowały się i zniszczyły większość rasy Zonai.

W celu podbicia królestwa Ganondorf poprowadził lud Gerudo do ataku na zamek Hyrule, który został powstrzymany przez Rauru i jego siły. Udając, że się poddaje, Ganondorf zdradza swoją podwładną Ardi – sympatyczkę ludu Hyrule – i obarcza ją winą za atak. Ardi zostaje uratowana przez wędrowca Koroka Calamo i jego towarzysza: zakazaną konstrukcję będącą kopią Linka, którą Calamo przypadkowo aktywował podczas eksploracji głębin.

Fabularnie Age of Imprisonment jest bardzo dobrze napisane; mam wrażenie, że nawet lepiej niż główne odsłony serii. Przedstawione wydarzenia są bardziej zgodne z kanonem głównej serii i uzupełniają momenty, których nigdy nie widzieliśmy w Tears of the Kingdom – sceny, które wcześniej znaliśmy tylko z rozproszonych cutscenek i retrospekcji. Tutaj możemy bliżej przyjrzeć się temu, co Zelda przeżyła, będąc uwięzioną w przeszłości.

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment wprowadza zaskakującą ilość dialogów, które są świetnie zagrane przez głównych aktorów. Głosy są solidne i naprawdę wciągnęły mnie we wszystkie cutscenki – to spora odskocznia w porównaniu z dymkami z tekstem i dziwnymi pomrukami z Breath of the Wild czy Tears of the Kingdom.

Niekończąca się walka

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment to przedstawiciel gatunku Musou z krwi i kości. Wiem, że na naszym poletku tego typu gry nigdy nie były na pierwszym planie, więc postaram się wytłumaczyć, na czym to mniej więcej polega. Kontrolujemy jedną z maksymalnie czterech postaci wysłanych na daną misję, podczas której muszą one wykonać określone zadania, walcząc jednocześnie z dużymi grupami wrogów. Każda postać ma unikalny zestaw ruchów, składający się z kombinacji słabych i silnych ataków. Postacie mają również osobisty zestaw unikalnych ataków specjalnych – potężnych ruchów, które można użyć ponownie dopiero po upływie czasu ładowania.

Na pierwszy rzut oka tego typu rozgrywka może się kojarzyć z grami typu Devil May Cry czy Bayonetta, lecz nic bardziej mylnego. W Hyrule Warriors walczymy z ogromnymi liczbami przeciwników – często mogą ich być dziesiątki na ekranie jednocześnie. Tego typu schemat idealnie wpasowuje się w motyw pradawnej wojny, która lata temu spustoszyła Hyrule.

Rozgrywka w Age of Imprisonment jest niezwykle przyjemna i ponownie opiera się na filarach gier akcji w stylu Musou, z kilkoma interesującymi zwrotami akcji. Gra zawiera wiele unikalnych elementów z Tears of the Kingdom, takich jak urządzenia Zonai i większość umiejętności Linka, łącząc je w prosty, ale wciągający system walki, który świetnie sprawdza się w trakcie gry. Akcja toczy się w szybkim tempie – pełna efektownych kombinacji ciosów, wizualnych efektów specjalnych eksplodujących na ekranie przy każdym ruchu i grup wrogów rzucanych na wszystkie strony jak papierowe lalki.

Zasadniczo ciągle unikamy ciosów i nieustannie się poruszamy, aby stworzyć okazję do silnych kontrataków, jednocześnie gromadząc pasek energii, który pozwala nam wykorzystać efektowne specjalne ruchy swojej postaci – i tak w kółko. Na papierze brzmi to monotonnie – i dla wielu graczy, którzy nie są fanami gier akcji typu Musou, bardzo szybko stanie się monotonne – ale ci, którzy chcą po prostu odpocząć i „odmóżdżyć się”, bijąc hordy przeciwników, będą zdecydowanie zadowoleni.

Musou i płynność nigdy nie szły w parze, ale teraz to przeszłość

Gry musou słynęły z tego, że konsole Nintendo nie były w stanie sobie z nimi poradzić. Doskonale pamiętam, w jakim stanie było poprzednie Hyrule Warriors, czyli Age of Calamity. Spadki płynności poniżej 20 klatek na sekundę to były rzeczy na porządku dziennym. Dodatkowo sama rozdzielczość była niezwykle niska, czasami spadając nawet do 676×380.

W przypadku Age of Imprisonment widać znaczą poprawę. Gra wykorzystuje oczywiście ten sam art style co Breath of the Wild i Tears of the Kingdom, i jednocześnie korzysta z wielu elementów, które Switch 2 oferuje. Nowe Hyrule Warriors posiada blokadę na 60 fps, co jest olbrzymim skokiem względem poprzedniej gry, która była zablokowana w 30 fps. Warto też wspomnieć, że Age of Imprisonment oferuje split-screen dla 2 graczy – i wtedy niestety gra jest blokowana w 30 fps.

Pod względem rozdzielczości w docku gra stara się utrzymywać rozdzielczość 900p, która potrafi w ciężkich momentach spaść do 720p. W trybie przenośnym gra celuje w 648p, lecz potrafi zrzucić rozdzielczość do poziomu 832×468. Oczywiście wspomniane wcześniej rozdzielczości są potem podbijane do docelowej rozdzielczości naszego monitora czy telewizora za pomocą technologii FSR od AMD.

Pod względem muzycznym Age of Imprisonment oferuje dokładnie ten sam poziom co ostatnie gry z tej linii czasowej uniwersum. Co prawda obsada kompozytorów różni się od tej z głównych gier, lecz zdecydowanie poradzili sobie z powierzonym zadaniem. W nowym Hyrule Warriors możemy usłyszeć pracę takich legendarnych kompozytorów, jak: Keiichi Okabe (seria NieR, seria Tekken), Ryuichi Takada (Summertime RenderShangri-La Frontier), a także Oliver Good (Stellar BladeNieR Replicant), Keita Inoue (Stellar Blade) i Taichi Joraku (FOAMSTARSSINoALICE).

Podsumowanie

Hyrule Warriors: Age of Imprisonment to bardzo dobra gra akcji, która dla fanów uniwersum The Legend of Zelda powinna być pozycją obowiązkową. Gra dobrze uzupełnia wszelkie luki pozostawione przez Tears of the Kingdom, dodając głębi różnym postaciom i wielu wydarzeniom wspomnianych w poprzednich grach. Jeżeli potrzebujecie gry akcji, która pozwoli wam się poczuć jak prawdziwy boss to będzie dobrym wyborem.

Recenzja oparta o wersję gry na Nintendo Switch 2.
Kopia gry do recenzji została podarowana przez polskiego dystrybutora Nintendo – ConQuest Entertainment.

8.0

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
8.0
Technikalia
7.0
Gameplay
7.0
Zawartość i fabuła
8.5
Dźwięk
8.0
Ocena ogólna
8.0
Zalety
  • Przyjemny system walki.
  • Dobrze napisana fabuła.
  • Sprawdzony styl graficzny.
  • Obecny split-screen oraz możliwość gry przez GameShare.
  • Bardzo przyjemne aktorstwo.
Wady
  • W dłuższych sesjach może być nużąca.
  • Obecne lekkie spadki płynności.
  • Eksploracja jest limitowana przez korytarzowe lokacje.
O autorze

Paweł "Dedazen" Bortkiewicz

Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *