0

Kolejna kosmiczna przygoda od Obsidianu. Tym razem w ich najlepszym wydaniu.

Gry Obsidianu to dla mnie mieszany worek. Mimo że większość z nich jest uznawana za kultowe klasyki, to zwykle znajdowałem się w mniejszości, jeżeli chodzi o bycie ich fanem. Fallout: New Vegas nigdy mnie nie pociągnął w 100% i strasznie mnie męczył. South Park: The Stick of Truth za to było dla mnie fenomenalne, tak samo jak Star Wars: Knights of the Old Republic II. Nawet wydane wcześniej w tym roku Avowed całkiem mi przypasowało, chociaż Pillars of Eternity nigdy nie było w moim guście.
W 2019 roku pojawiło się jednak The Outer Worlds, którego nigdy nie zdołałem ukończyć. Pierwsza odsłona męczyła mnie w podobny sposób jak New Vegas – fabuła, świat i postacie nie były w stanie mnie zatrzymać na dłużej. Do drugiej odsłony podchodziłem dosyć ostrożnie, mając na uwadze moje doświadczenia z pierwszą częścią. Same zwiastuny czy filmy z rozgrywką na prezentacjach pokazywały, że druga część prezentuje się znacząco lepiej niż poprzednik. Jak jednak jest w rzeczywistości? Czy Obsidian był w stanie w końcu zgarnąć moją uwagę? Tym razem muszę przyznać, że tak.

Misja, Zdrada i Podróż przez wszechświat

The Outer Worlds 2 wcielamy się w naszą własną postać, która pełni rolę członka Dyrektoriatu Ziemi – będącego liderem swojego własnego zespołu. Dyrektoriat to trochę taki rząd ziemski, który administruje kosmiczne kolonie naszej planety. My, jako Agent, mamy na celu infiltrację kolonii Utopia, która jest aktualnie pod władzą Protektoratu. Niestety, pierwsza misja kompletnie nie idzie po naszej myśli i stajemy się ofiarą zdrady, która kosztuje nas kilka lat dryfowania w kosmosie. Po odnalezieniu nas przez jednego z członków naszego zespołu, postanawiamy ruszyć w poszukiwanie odpowiedzi oraz kontynuować nasz pierwotny cel.

Pierwsza odsłona gry nie podeszła mi fabularnie przez sposób, w jaki była napisana. Tam doświadczaliśmy absurdu na absurdzie – tak jakby gra nie traktowała siebie poważnie. W dwójce ta kwestia jest poprawiona i mimo że dalej znajdziemy elementy komediowe, to są one dużo lepiej wpasowane w ogólną narrację. Nowa otoczka pomaga też w polubieniu towarzyszy, a znajdziemy tutaj kilku naprawdę ciekawych. Ciekawie prezentują się też cutscenki fabularne. Przy większości z nich jest użyte CGI i wyglądają wyśmienicie oraz są bardzo dobrze wyreżyserowane, lecz przez tak dobrą jakość po prostu potrafią wybić z immersji, ponieważ sama gra nie wygląda tak dobrze.

The Outer Worlds 2 pozwoli nam zwiedzić pięć zróżnicowanych planet, na których znajdują się różne frakcje i czekają na nas różne historie poboczne. „Poboczniaki” to coś, czego nie warto pomijać w tej grze, gdyż kryją się za nimi różne umiejętności, których nie pozyskamy w żaden inny sposób. Na jednej z planet możemy trafić na swego rodzaju naukowców, którzy utknęli na szczycie windy. Jedna z nich niestety zaliczyła spotkanie z matką ziemią przy próbie wydostania się z góry. Możemy pomóc ludziom w potrzebie lub po prostu przeszukać ciało i otrzymamy dostęp do butów, które pozwalają na podwójny skok. Takich sytuacji jest dużo więcej i czekają na nas na każdym kroku. Wystarczy po prostu eksplorować.

Główna tajemnica dotycząca szczelin i technologii napędu skokowego Arcadii tworzy solidną fabułę, ale mniejsze historie o chciwości korporacji i osobistym przetrwaniu wywierają większe wrażenie. Istnieje mnóstwo zadań pobocznych, które pojawiają się naturalnie, a czasami nawet uniemożliwia się ich ukończenie, jeśli nie wybraliśmy odpowiedniego atutu. To też daje nam do zrozumienia, że niektóre zadania są stworzone tylko pod konkretny build postaci. Jeżeli będziemy próbować rozkładać punkty równomiernie, to nigdy nie osiągniemy odpowiednio wysokich statystyk, które są wymagane w niektórych zadaniach, i tym sposobem ich nie ukończymy. W ten sposób gra motywuje do kilku przejść i – w mojej osobistej opinii – jest to ciekawa taktyka, lecz nie podejdzie każdemu.

Dobry RPG, ale jeszcze lepszy shooter

Pod względem mechanik RPG The Outer Worlds 2 to typowy Obsidian. Masa statystyk, atutów, towarzysze z własnymi historiami – jeżeli graliście w Fallout: New Vegas, to wiecie, czego mniej więcej się spodziewać pod tym względem. Walka przebiega zgodnie ze standardowym schematem znanym z ostatnich Falloutów czy poprzedniej części The Outer Worlds. Jednak jakość, z jaką stworzony jest system walki, znacząco przewyższa jakąkolwiek grę Bethesdy – czy nawet ostatnią odsłonę tej serii. Strzelanie jest strasznie przyjemne, a każda z broni działa całkowicie inaczej.

Jednak całe moje serce skradł system gadżetów, który pozwala wybrać spersonalizowane gadżety naukowe do wykorzystania w walce lub poza nią. Pierwszym z nich jest urządzenie, które skutecznie zapewnia spowolnienie czasu; lecz dosyć szybko odblokujemy inne narzędzia, takie jak: spray z kwasem, który może być używany jako broń lub do rozpuszczania ciał; osobista bariera, która również odpiera gaz; lub skaner „N-Ray”, który podkreśla lokalizacje wrogów, zwiększa współczynnik krytycznych trafień i ujawnia słabe punkty. Wszystkie one mają wspólny wskaźnik energii, więc musimy dokładnie przemyśleć, którego z nich użyć – mimo że wskaźnik dosyć szybko się uzupełnia.

Jednak samą walką gra nie stoi. Eksploracja jest jednym z mocniejszych elementów The Outer Worlds 2. Jako że świat gry jest podzielony na planety, Obsidian postanowił stworzyć odpowiednio zamknięte strefy – tak aby wypełnić je różnymi punktami, którymi możemy się zainteresować, i ograniczyć puste, mało znaczące lokacje. Eksplorować warto, bo możemy znaleźć notatkę czy usłyszeć rozmowę, która zawiera informacje przydatne na późniejszym etapie gry. Są takie momenty, gdzie znajdujemy notatkę, która za kilka godzin może nam odblokować dodatkową kwestię dialogową. Jest to fajne i satysfakcjonujące uczucie.

Podczas eksploracji kosmosu oczywiście nie jesteśmy sami – towarzyszą nam różni bohaterowie, których spotkamy w trakcie głównego wątku fabularnego. Możemy mieć przy sobie maksymalnie dwóch towarzyszy, chociaż w trakcie gry możemy zrekrutować ich aż sześciu. Każdy z nich ma własną broń oraz umiejętność, którą możemy użyć w trakcie walki. Nie oczekujcie tutaj systemu z Dragon Age czy Mass Effecta – nie jest to ten poziom. Oprócz umiejętności aktywnych towarzysze oferują dodatkowe umiejętności pasywne. Niles, którego otrzymujemy na początku, daje nam dostęp do stołu rzemieślniczego w dowolnym miejscu, w jakim się znajdujemy; a przykładowo Marisol dostarcza więcej informacji przy użyciu wcześniej wspomnianego skanera „N-Ray”.

Gra zagubiona między generacjami

The Outer Worlds 2 pod względem graficznym to, niestety, nic wybitnego i jest to już powtarzalna kwestia w ostatnich 3–4 grach od Obsidian Entertainment. Pod względem technologicznym, mimo wykorzystywania bardzo mocnego silnika, gra wygląda strasznie biednie i nie wyróżnia się niczym w porównaniu do innych współczesnych gier. Gdyby mi ktoś powiedział, że ta gra wyszła w 2017 czy 2018 roku, to bez problemu bym uwierzył. Oczywiście, jak to bywa przy Unreal Engine 5, gra cierpi na losowy stuttering, a sama optymalizacja jest po prostu poprawna. Bez użycia DLSS trzymałem ~90 klatek na sekundę na RTX 5080 przy rozdzielczości 1080p. Przy tym, co ta gra oferuje pod względem graficznym, powinno być dużo lepiej.

Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową w The Outer Worlds, mamy do czynienia z mocno retro-futurystycznymi klimatami, które mogą się kojarzyć odrobinkę z Falloutem; lecz usłyszymy też dużo więcej wykorzystania synthów. Soundtrack został stworzony przez Oleksa Lozowchuka oraz Antonio Gradantiego. Pierwszy z nich jest odpowiedzialny za takie gry jak Horizon Forbidden West czy seria Dead Rising, a Antonio pracował głównie przy produkcjach serialowych czy filmowych – między innymi Peacemaker od DC Studios. Mimo że ścieżka dźwiękowa utrzymuje fajny klimat, to nic – oprócz motywu przewodniego – nie pozostało mi w pamięci na dłużej. A szkoda, bo brakuje tutaj takich elementów, a sam potencjał był dosyć duży.

Podsumowanie

The Outer Worlds 2 to porządna gra, którą mogę polecić każdemu fanowi gier RPG w klimatach Sci-Fi. Obsidian zrobił tutaj kawał dobrej roboty i zdecydowanie jest to krok do przodu względem poprzedniej odsłony serii. Oczywiście sporo brakowało do perfekcji, ale widać, że zespół stopniowo uczy się na swoich błędach i miejmy nadzieję, że doprowadzą serię już jako trylogia do perfekcji.

Recenzja oparta o wersję gry na PC.
Kopia gry do recenzji została podarowana przez wydawcę Xbox Game Studios.

8.0

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
7.0
Technikalia
6.5
Gameplay
9.0
Zawartość i fabuła
8.5
Dźwięk
7.0
Ocena ogólna
8.0
Zalety
  • Dobrze zrobione systemy RPG.
  • Duża możliwość robienia buildów postaci.
  • Wciągające misje poboczne.
  • Bardzo przyjemny system walki.
  • Nasze decyzje mają znaczenie.
  • Wynagradzająca eksploracja.
  • Świetny system atutów.
Wady
  • Błędy w polskiej wersji językowej.
  • Średni stan techniczny.
  • Graficznie mogło być lepiej.
  • CGI cutscenki wybijają z immersji.
O autorze

Paweł "Dedazen" Bortkiewicz

Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *