0

Z każdym nowym symulatorem sklepu zastanawiam się, czy twórcy gier wyczerpali już wszystkie możliwe pomysły na ten podgatunek. Okazuje się, że nie. Tym razem przyszła pora na sklep z resorakami. Supercar Collection Simulator trafiło do Early Access w kwietniu tego roku i teraz, prawie po pół roku później, doczekało się premiery w wersji 1.0. Pora więc sprawdzić, czy gra faktycznie zasługuje na uwagę i czy twórcy nie zdecydowali się na wydanie jej zbyt wcześnie.

Jeśli mieliście okazję obcować z dowolnym symulatorem prowadzenia sklepu, to poniekąd graliście już w Supercar Collection Simulator. Czy to oznacza, że dzieło studia Kiki Games wyróżnia się na tle konkurencji jedynie teksturami sprzedawanego towaru, którym w tym przypadku są popularne w swojej niszy resoraki? I tak, i nie. Ale zacznijmy od początku.

Jak to zwykle w tego typu grach bywa, zaczynamy od niewielkiego sklepiku, w którym na starcie dostępne są zaledwie jeden lub dwa towary. Z czasem, wraz ze zdobywaniem kolejnych poziomów, odblokowujemy nowe elementy, które następnie możemy kupować za zarabianą gotówkę. Pod wieloma względami Supercar Collection Simulator przypomina TCG Card Shop Simulator, które trafiło do Early Access równy rok temu i wciąż z niego nie wyszło. Ale nie uprzedzajmy faktów. Zarobione pieniądze przeznaczamy na zatowarowanie sklepu, jego rozbudowę, wykup licencji na nowe produkty, zakup mebli, a także na bieżące rachunki, w tym wynagrodzenia pracowników. Pod tym względem Supercar Collection Simulator nie różni się praktycznie niczym od niezliczonych innych tytułów tego typu.

Supercar Collection Simulator potrafi jednak wyróżnić się na tle konkurencji w kilku istotnych aspektach. Jeden z nich nie rzuca się w oczy od razu, ale okazuje się niezwykle ważny. Mowa o balansie rozgrywki. Ku mojemu zaskoczeniu gra radzi sobie w tej kwestii zaskakująco dobrze. Śmiało mogę stwierdzić, że pod względem wyważenia mechanik stoi ponad każdym innym symulatorem sklepu, w jaki miałem okazję zagrać. Sam balans można podzielić na dwie główne części.

Pierwszym elementem jest tempo upływu dnia oraz ruch w sklepie. W większości symulatorów wszystko dzieje się albo zbyt szybko, albo przesadnie wolno. Tutaj udało się odnaleźć złoty środek. Zawsze mamy coś do zrobienia, ale jednocześnie nie czujemy się przytłoczeni chaosem czy pośpiechem. Na wszystko starcza czasu, a jednocześnie gra nie pozwala na dłuższe chwile bezczynności. Same dni mijają w odpowiednim rytmie. Są dynamiczne, ale nie na tyle, by sprawiały wrażenie, że zegar pędzi jak szalony.

Drugim, znacznie istotniejszym aspektem balansu jest odpowiednio dobrany stosunek zdobywanych poziomów do odblokowywanych przedmiotów i licencji. W wielu symulatorach zdarza się, że rozwój przebiega zbyt szybko i gracz nie nadąża z inwestowaniem w nowe elementy, albo przeciwnie, progres jest sztucznie spowolniony. W Supercar Collection Simulator wszystko zostało dobrze wyważone. Kolejne poziomy zdobywamy w odpowiednim tempie, a pieniędzy, nawet po opłaceniu rachunków, wystarcza akurat na zakup nowego rodzaju towaru i uzupełnienie magazynu. Zarobki rosną proporcjonalnie do postępów w grze. Tempo rozgrywki pozostaje spokojne i niespieszne, ale jednocześnie nie na tyle wolne, by mogło usypiać.

Jednym z pozytywnych zaskoczeń okazali się dobrze funkcjonujący pracownicy. Przez całą grę nie miałem z nimi absolutnie żadnego problemu, a oni sami byli zaskakująco sprawni i użyteczni.

Również pod względem technicznym gra prezentuje się solidnie. Po ponad dziesięciu godzinach zabawy nie mogę powiedzieć, bym trafił na jakikolwiek poważniejszy błąd czy też bug. Sama optymalizacja jest niezła i w rozdzielczości 4K na najwyższych ustawieniach graficznych gra potrafiła utrzymywać stałe 350 klatek na sekundę. ALE! Niestety Supercar Collection Simulator ma sporadyczne problemy z stutteringiem, czyli przycięciami się obrazu, które najczęściej pojawiają się podczas przechodzenia przez drzwi, zarówno przy wychodzeniu ze sklepu, jak i przy wchodzeniu do magazynu.

Wśród mniejszych mankamentów warto wspomnieć o terminalu płatniczym przy kasie, który jest zdecydowanie zbyt wąski i patrzenie na niego sprawia niemały dyskomfort. Gra zawiera polską wersję językową, jednakże jak możecie się domyślić jest to spolszczenie wyjęte wprost z translatora i momentami bywa tak nieporadne, że ostatecznie musiałem przełączyć grę na angielski. Równie irytująca okazała się warstwa dźwiękowa. Przez całą rozgrywkę towarzyszy nam jeden zapętlony ambient, który po pewnym czasie staje się zwyczajnie nie do zniesienia.

Wspominałem wcześniej, że Supercar Collection Simulator w pewnych aspektach przypomina TCG Card Shop Simulator. Co dokładnie miałem na myśli? Tym, co swego czasu przyciągnęło graczy do symulatora karciankowego sklepu, nie była sama jakość wykonania, choć tego odebrać mu nie można, lecz możliwość otwierania paczek z kartami, podziwiania ich zawartości i dodawania do własnej kolekcji. Dla przytłaczającej większości fanów gier karcianych, w tym również dla mnie, kolekcjonowanie stanowi ogromną część zabawy. Wizja posiadania własnego sklepu i samodzielnego otwierania towaru działała niezwykle kusząco i to właśnie ta cecha wyróżniała tamtą produkcję.

Na podobnej zasadzie działa Supercar Collection Simulator, pozwalając na otwieranie tajemniczych pudełek z resorakami i dodawanie ich do własnej kolekcji. Jeśli w środku znajdziemy model, który już posiadamy, zawsze możemy wystawić go na półkę sklepową i sprzedać. Sam proces otwierania kolejnych pudełek i uzupełniania kolekcji dostarcza niesamowitej wręcz frajdy. A jeśli nasz wewnętrzny hazardzista wciąż czuje niedosyt, naprzeciwko sklepu czeka automat z losowymi resorakami. Dodatkową atrakcją jest konkurencyjny sklep oferujący przez ograniczony czas losowe samochodziki, którymi możemy uzupełnić naszą kolekcję.

Poza resorakami, których do zebrania jest kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy modeli, gra oferuje również satysfakcjonującą liczbę innych elementów. Różnorodność towaru, który możemy wykładać na półki, a także dostępnych mebli do sklepu, wypada całkiem przyzwoicie. Spotkałem jednak symulatory sklepów, często wciąż pozostające we Wczesnym Dostępie, które pod względem zawartości prezentowały znacznie bogatszą ofertę. Nie oznacza to jednak, że Supercar Collection Simulator jest produkcją pustą. Wręcz przeciwnie, jest tu sporo do kupowania i odkrywania, choć przyznam, że dodatkowa porcja towaru zdecydowanie by nie zaszkodziła.

Otwieranie pudełek z resorakami i kolekcjonowanie modeli to świetna sprawa, ale samo w sobie mogłoby okazać się niewystarczające. W tym miejscu pojawia się jednak element, który całkowicie mnie zaskoczył. Do sklepu możemy dokupić specjalne stoły do wyścigów, z których korzystają klienci, rywalizując między sobą. Co ważne, nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu usiąść i wziąć udział w zabawie. Mini-gierka jest prosta, a mimo to potrafi wciągnąć na długie godziny. Niejednokrotnie zdarzało mi się zostawiać sklep w rękach pracowników tylko po to, by się móc pościgać. A jest o co walczyć, bo zwycięzca zgarnia samochód przeciwnika. I tak, zdarzyło mi się przegrać moje najmocniejsze i ulubione auto, ale takie jest już życie.

Rozgrywka opiera się na prostym mechanizmie: auto staje przeciwko autu, a szybszy i mocniejszy pojazd zwykle wygrywa. Mimo prostoty potrafi to podnieść adrenalinę, szczególnie gdy mierzymy się z równie silnym rywalem. Całość urozmaicają dodatkowo karty umiejętności, które zdobywamy z boosterów sprzedawanych w sklepie. Ich liczba zależy od klasy samochodu — im lepszy model, tym więcej kart możemy wykorzystać. Karty pozwalają zarówno wspierać nasze auto, jak i utrudniać życie przeciwnikowi. W starciach z wymagającymi rywalami ich odpowiednie użycie często okazuje się kluczem do zwycięstwa. Nie spodziewałem się, że tak niewielki dodatek potrafi dostarczyć aż tyle emocji i zabawy.

Siadając do Supercar Collection Simulator, miałem w głowie proste myśli: “Boże kochany! Kolejny symulator sklepu? Czemu mi to robicie? Czemu muszę siadać do kolejnego wtórnego tytułu, których już mamy na pęczki? Mam dość! Zwalniam się! Oto moje wypowiedzenie!“. Ostatecznie jednak dałem grze szansę i ku własnemu zaskoczeniu bawiłem się fenomenalnie. Nie sądziłem, że jakikolwiek tytuł z tego podgatunku będzie w stanie jeszcze mnie wciągnąć, a ta produkcja udowodniła, że to jednak możliwe.

U podstaw to kolejny symulator sklepu, jakich na rynku nie brakuje, jednak wyróżnia się aktywnościami, które nie tylko angażują, ale też sprawiają prawdziwą frajdę. Niezależnie od tego, czy mówimy o emocjach związanych z otwieraniem pudełek z resorakami, losowaniu modeli z automatu, budowaniu kolekcji czy wreszcie o wyścigach. Supercar Collection Simulator stał się niewątpliwie jednym z moich ulubionych symulatorów, do którego z pewnością będę wracał co jakiś czas.

Recenzja oparta o wersję gry na PC (Steam).
Kopia gry do recenzji została podarowana przez wydawcę.

7.5

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
3.5
Udźwiękowienie
2.0
Gameplay
9.0
Zawartość
8.0
Strona techniczna
8.0
Ocena ogólna
7.5
Zalety
  • Możliwość otwierania własnego towaru i jego kolekcjonowania

  • Wciągająca mini-gierka z wyścigami

  • Świetny balans

Wady
  • Brzydka, nawet jak na symulator sklepu

  • Zapętlony ambient, od którego można oszaleć

  • Sporadyczny stuttering

O autorze

Bartosz "Lisek Volsgen" Michalik

Redaktor of all trades. Gra we wszystko, co mu się nawinie. Niestety są to zazwyczaj symulatory sklepów. Wielki fan Persony, Undertale, Forzy Horizon i gier Hoyo. Fanatyk gier fabularnych RPG, takich jak Dungeons & Dragons, Warhammer Fantasy czy Zew Cthulhu.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *