0

A gdyby tak rzucić to wszystko w diabły, wyjechać w Bieszczady, założyć kult mrocznego Boga, składać mu krwawe ofiary i sprowadzić na świat armageddon? Brzmi jak idealny plan na wakacje.

Chwała mrocznym bogom!

Założenia Worship są proste. Wcielamy się w przywódcę kultu jednego z pradawnych mrocznych bogów, gromadzimy wokół siebie wyznawców, a następnie poprzez bluźniercze rytuały okazujemy swoje oddanie. Worship to gra typu rogue-like, która podchodzi do tematu w świeży i oryginalny sposób. Można w nią grać samodzielnie lub w trybie kooperacyjnym dla maksymalnie czterech osób. To właśnie w tej drugiej opcji produkcja pokazuje pełnię swojego potencjału, choć wymaga jeszcze dopracowania.

A jak wygląda rozgrywka? Po wybraniu bóstwa trafiamy do losowo generowanego świata, w którym naszym zadaniem jest zdobywanie mrocznych reliktów. Każdy z nich posiada określoną wartość punktową, a do przejścia poziomu musimy uzbierać wymagane minimum. Gdy nasze bóstwo zostanie zaspokojone, trafiamy na arenę, by zmierzyć się z bossem. Po jego pokonaniu przechodzimy do kolejnej mapy i cykl powtarza się aż do końca rozgrywki. W obecnej wersji Early Access gra oferuje dwie mapy i dwóch bossów. Jeśli chodzi o same bóstwa, na razie dostępne jest tylko jedno, jednak twórcy zapowiadają sukcesywne poszerzanie zawartości wraz z dalszym rozwojem projektu. Mimo to już teraz produkcja potrafi zapewnić około dwóch godzin naprawdę solidnej zabawy.

No dobrze, ale co właściwie możemy robić jako najwyższy kapłan mrocznego boga? Podobnie jak w nieco zapomnianej, a przecież świetnej serii Overlord, całą ciężką pracę wykonują nasi kultyści. To oni atakują przeciwników, niszczą budowle, przenoszą przedmioty i składają relikty na ołtarzu mrocznego Boga. My jedynie wydajemy im rozkazy i wskazujemy cele. Wydawać by się mogło, że to niezbyt wiele, jednak nic bardziej mylnego. To wszystko nie oznacza, że nasza postać jest całkowicie bezbronna i jedyne co może robić to stać z tyłu i rzucać poleceniami. Otóż kapłan, którym kierujemy, potrafi odprawiać mroczne rytuały. Każdy z nich wymaga ofiary z własnej krwi, czyli punktów zdrowia, a następnie narysowania odpowiedniego symbolu za pomocą klawiatury lub myszy. Efekt może być różny: konwersja zwykłych ludzi w lojalnych kultystów, ofiarowanie zwłok w zamian za nagrody od bóstwa czy przyzywanie niszczycielskich mocy, które sprowadzą ból, cierpienie i śmierć na tych, którzy śmią stanąć nam na drodze. Repertuar rytuałów jest znacznie szerszy i nie sposób wymienić ich wszystkich. Zużytą krew można odzyskać, pochłaniając ją z ciał pokonanych wrogów lub korzystając ze specjalnych źródeł rozsianych po mapie.

Na mapach nie brakuje zajęć, choć trzeba przyznać, że po około dwóch godzinach, które wystarczą, by zapoznać się z całą zawartością Early Access, powtarzalność rozgrywki zaczyna dawać o sobie znać. Relikty możemy zdobywać na kilka sposobów. Najbardziej oczywisty to pokonywanie licznych bądź potężnych przeciwników i podnoszenie reliktów z ich ciał. Zdecydowanie częściej jednak będziemy rozwiązywać proste zagadki środowiskowe. Choć Worship bez wątpienia należy do gatunku rogue-like, równie mocno stawia na eksplorację. To gra, w której uważne obserwowanie otoczenia i odkrywanie jego tajemnic odgrywa kluczową rolę.

Poza reliktami możemy natrafić także na specjalne kryształy. Złożone w odpowiednim miejscu zostają poświęcone, a następnie przekształcone w plugawe budowle, które zapewniają różnorodne bonusy. Część z nich działa pasywnie, inne natomiast odblokowują zupełnie nowe rytuały, które kapłan może wykorzystać w walce i nie tylko.

Pierwszym elementem, który zawsze rzuca się jako pierwszy w oczy, jest oprawa graficzna. Utrzymano ją w monochromatycznej stylistyce, opartej na kontraście bieli i czerni, z subtelnymi akcentami czerwieni krwi i różu międzywymiarowych portali. Początkowo można mieć obawy, że taki styl uczyni rozgrywkę nieczytelną i utrudni orientację w świecie gry. Na szczęście nic takiego się nie dzieje. Wszystko pozostaje przejrzyste, a przy tym prezentuje się estetycznie i spójnie. Worship ma dzięki temu swój własny, unikalny klimat i charakter.

Poza ograniczoną zawartością, typową dla tak wczesnej wersji gry, nie natrafiłem na żadne poważniejsze problemy. Worship działa bardzo płynnie i nie sprawia większych trudności technicznych. Do drobnych mankamentów można zaliczyć niedopracowaną synchronizację podczas rozgrywki online, okazjonalnie zacinające się menu czy ubogie opcje graficzne, ograniczone wyłącznie do zmiany rozdzielczości oraz wyboru między trybem okienkowym a pełnym ekranem. Są to jednak niedogodności, które nie wpływają znacząco na komfort rozgrywki, a według zapewnień twórców mają zostać wkrótce usunięte.

Choć początkowo miałem pewne obawy wobec Worship, okazały się one całkowicie nieuzasadnione. Już teraz gra prezentuje solidne fundamenty, a ponad dwie godziny spędzone przy niej minęły mi w mgnieniu oka. To tytuł, który ma potencjał, by stać się naprawdę interesującą i wciągającą produkcją, oferującą długie godziny zabawy. Wszystko zależy jednak od tego, czy twórcy dotrzymają obietnic, naprawią drobne niedociągnięcia i wzbogacą grę o większą, bardziej zróżnicowaną zawartość.

Artykuł oparty o wersję gry na PC (Steam).
Kopia gry do artykułu została podarowana przez wydawcę.

O autorze

Bartosz "Lisek Volsgen" Michalik

Redaktor of all trades. Gra we wszystko, co mu się nawinie. Niestety są to zazwyczaj symulatory sklepów. Wielki fan Persony, Undertale, Forzy Horizon i gier Hoyo. Fanatyk gier fabularnych RPG, takich jak Dungeons & Dragons, Warhammer Fantasy czy Zew Cthulhu.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *