0

Niekończąca się Persona? Biorę to w ciemno.

Seria Persona to od lat czołówka jRPG. Początkowo zaczynała jako odłam serii Shin Megami Tensei, lecz popularność i skala serii urosła do takich rozmiarów, że gry zaczęły być traktowane osobno, mimo że nadal wykorzystywały schematy i motywy prosto z SMT. Pierwsze dwie odsłony były w większości typowymi RPGami turowymi, lecz seria została zredefiniowana przy premierze Persony 3, która wprowadziła elementy symulacji życia i stworzyła nowy standard dla tej serii, który wybił ją na taki poziom popularności, jaki widzimy obecnie. Jednak największym momentem dla serii jest zdecydowanie premiera Persony 5 w 2016 roku, kiedy to produkcja już dobitnie ustanowiła tę serię w wszechobecnym “mainstreamie”. Widać to po licznych spin-offach “piątki”, a zwłaszcza tym, którym się zajmę dziś. Persona 5: The Phantom X to próba Atlusa i Segi w podbiciu rynku mobilnego, jednocześnie zachowując pełną tożsamość serii oraz jej obecne, wysokie standardy. W ostatnim czasie bardzo popularne stały się gry gacha i właśnie w tym kierunku twórcy postanowili pójść w tym nowym spin-offie. Jak to się udało? Zdecydowanie dobrze.

Jam jest tobą…

Jeżeli graliście w ostatnie trzy główne odsłony serii Persona, to raczej wiecie, czego można się spodziewać na samym początku. Jesteśmy uczniem liceum, a dokładniej – drugiego roku Akademii Kokatsu, położonej w Tokio. Kanoniczne imię i nazwisko naszego bohatera to Nagisa Kamisiro, lecz, jak to w tej serii bywa, możemy bez problemu wybrać sobie własne imię i nazwisko. Bohater, w odróżnieniu od protagonisty z ostatnio wypuszczonej Persony 3 Reload, nie jest „czystą kartą”, lecz dowiadujemy się o nim różne szczegóły z biegiem historii. Nasz protagonista zaczyna miewać dziwne sny, w których widzi wydarzenia, o których całkowicie nie ma pojęcia – lecz fani serii zdecydowanie szybko wyłapią, o co w nich chodzi.

The Phantom X jest osadzone w tej samej linii czasowej co Persona 5: Royal, lecz mamy tutaj do czynienia – w większości – z nową obsadą postaci. Znajdziemy tu też większość dobrze znanych lokacji, takich jak kawiarnia Leblanc czy klinika Tae Takemi, i wiele innych. Główna linia fabularna trzyma się schematu ustanowionego w Personie 5, tylko tym razem – zamiast usuwać spaczenie z serc – musimy przywrócić pragnienia w ich sercach. Pragnienia wielu osób w Tokio zaczynają znikać i tym samym tracą chęć do życia lub zatracają się w obrzydliwych motywach i czynnościach. Tak jak w głównej odsłonie, nasz bohater musi stworzyć ekipę Fantomowych Złodziei, aby przywrócić pragnienia w sercach ludzi. W momencie premiery gry mamy skończony pierwszy rozdział oraz około 70% drugiego rozdziału, lecz już 10 lipca drugi rozdział będzie ukończony. Cała historia gry będzie się rozwijać na przestrzeni najbliższych lat.

W mojej osobistej opinii The Phantom X bardzo sprawnie utrzymuje klimat serii Persona, lecz początkowo odbiega pod względem scenariusza. Prolog jest dobrze poprowadzony, lecz tempo wydaje się dosyć szybkie. Pierwszy rozdział jest trochę absurdalny i dziwny. Sam złoczyńca pierwszego pałacu nie utrzymuje zbytnio wysokiego standardu, jaki ustanowiła ta seria, lecz sytuacja ulega ogromnej poprawie w drugim rozdziale. Dawno nie miałem takiego uczucia, że czuję czystą nienawiść do postaci z gry wideo – a jednak właścicielowi drugiego pałacu się to udało.

..tyś jest mną!

Pod względem rozgrywki, Persona 5: The Phantom X to dokładnie to, co znamy z Persony 5: Royal – z kilkoma dodatkami i mniejszymi zmianami. Oczywiście każda z grywalnych postaci korzysta z Persony, lecz nasz bohater jest na tyle unikalny, że może korzystać z trzech jednocześnie. W przypadku protagonisty możemy dodatkowo łączyć Persony, aby uzyskiwały nowe umiejętności – dzięki temu możemy tworzyć kombinacje na wszystkie możliwe rodzaje potyczek. Chcemy zbudować Wondera jako DPS-a? Nie ma problemu. Ma być healerem lub shielderem? Da się to zrobić bez przeszkód.

P5X to u podstaw turowy jRPG, lecz stanowi to tylko połowę całego doświadczenia. The Phantom X jest podzielone na “Życie w Mieście” oraz “Metaverse”. Metaverse powraca z Persony 5, lecz zostało dostosowane do standardów stale rozwijającej się produkcji. W Metaverse możemy znaleźć Mementos – specjalne lochy, które możemy eksplorować, a które jednocześnie odblokowują różnego rodzaju lokacje i tryby rozgrywki. W przeciwieństwie do zwykłej Persony 5, tutaj nie są one generowane losowo, lecz stworzone jako stałe doświadczenie. W Mementos możemy odnaleźć: wejścia do pałaców złoczyńców, wejście do Aksamitnego Pokoju, różnych przeciwników, zagadki oraz skarby.

Największą częścią Metaverse są pałace – czyli ogromne lochy, które są powiązane tematycznie ze złoczyńcą danego pałacu. Osoby, które grały w Personę 5, powinny być zaznajomione z tym konceptem, lecz tutaj również mamy kilka różnic. Największymi zmianami są: sam rozmiar pałaców (które są kilkukrotnie większe od tych z Persony 5) oraz możliwość ich eksploracji po zakończeniu rozdziału fabularnego – co nie było możliwe w pierwowzorze. Gra wynagradza nas oczywiście za eksplorowanie pałaców, dając nam przedmioty do ulepszenia postaci, doświadczenie czy walutę.

Innym dużym elementem rozgrywki jest codzienne życie w Tokio. Nasz bohater jest uczniem drugiego roku liceum, więc codziennie musimy chodzić do szkoły i uczęszczać na zajęcia. Po szkole mamy wiele różnych aktywności do wykonania. Wykonywanie czynności wymaga użycia punktów akcji – których mamy 5 do wykorzystania każdego realnego dnia (nie chodzi o dni w grze, tylko w prawdziwym świecie). Możemy odnawiać te punkty za pomocą herbat (które możemy przygotować w kuchni) lub energetyków pozyskiwanych z różnych wydarzeń i specjalnych zadań.

Na ten moment aktywności jest sporo, a w przyszłości będzie ich oczywiście jeszcze więcej. Część z nich została przeniesiona z Persony 5 – takie jak praca w kwiaciarni czy sklepie spożywczym, oglądanie telewizji, chodzenie do łaźni lub kina i wiele innych. Podczas aktywności miejskich możemy spotykać się z towarzyszami i budować z nimi relacje (synergia/social link). Budowanie relacji pozwala odblokować nowe bonusy, otrzymywać nagrody i poznawać historie poszczególnych postaci. I oczywiście – bez obaw – twórcy nie zrezygnowali z możliwości romansowania z niektórymi bohaterami.

PERSONA!

Pod względem graficznym Persona 5: The Phantom X początkowo może wydawać się przestarzała, ponieważ w większości korzysta z tych samych zasobów, co oryginalna Persona 5: Royal. Jednak pod względem artystycznym P5X nie odbiega stylem od innych odsłon serii. Modele postaci, lokacje, interfejs użytkownika i inne elementy wyraźnie wskazują, że jest to nowa gra z serii Persona. Z drugiej strony, niektóre elementy – takie jak tekstury czy wybrane obiekty – wyglądają po prostu przestarzale.
Oczywiście, gra jest dostępna także na urządzeniach mobilnych, ale na tej samej platformie znajdują się tytuły takie jak Wuthering Waves czy Zenless Zone Zero, które prezentują się znacznie lepiej. W tym przypadku trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiego stanu rzeczy.

Jest jeden aspekt, w którym seria Persona nigdy nie obniża poziomu – chodzi oczywiście o muzykę. Weteran serii, Ryota Kozuka, powraca do składu, lecz tym razem dołączyli do niego: Masanori Akita (legendarny kompozytor z Konami) oraz ekipa chińskich kompozytorów, którzy pracowali przy takich tytułach jak Infinity Nikki czy Genshin Impact. Nad tekstami piosenek ponownie czuwa Jasmine Webb, wspierana przez AkimiRa ze studia Black Wings – zespołu współpracującego z Atlus przy produkcji gry.

Soundtrack Persony 5 w jakiejkolwiek wersji nie mógłby istnieć bez udziału piosenkarki Lyn – i tym razem nie jest inaczej. Wokalistka ponownie użyczyła swojego głosu ścieżce dźwiękowej. OST jest po prostu świetny: usłyszymy zarówno dobrze znane utwory, jak i całkowicie nowe aranżacje, które w żaden sposób nie odbiegają poziomem od swoich poprzedników.

Warto oczywiście omówić – dla niektórych kontrowersyjny – temat systemu gacha, który jest obecny w P5X. W mojej osobistej opinii nie jest on najgorszy, zwłaszcza że częstotliwość pozyskiwania waluty do niego w grze jest niezwykle wysoka. Dzięki temu, nawet bez korzystania z mikrotransakcji, praktycznie wcale nie będziemy odbiegać od innych graczy. W plikach gry można znaleźć wzmiankę o tym, że twórcy w przyszłości wprowadzą banner gwarantujący otrzymanie widniejącej na nim postaci. Wówczas nie będziemy musieli się martwić – pod warunkiem że zdobędziemy odpowiednią ilość waluty. Jedyne, nad czym przyjdzie nam się zastanawiać, to czy uda nam się ją zdobyć taniej, czy drożej.

Podsumowanie

Persona 5: The Phantom X to intrygujący początek dla długiej przygody, która zostanie z nami przez lata. Jest to produkcja, która bardzo dobrze wpisuje się w klimat serii Persona i rozwija to co Atlus zbudował przez ostatnie lata. Jest to też idealna przystawka przed nadchodzącym remake’iem czwartej odsłony serii oraz Personą 6. Ja osobiście jestem kupiony i będę aktywnie śledził przygody Wondera i spółki.

Recenzja oparta o wersję gry na PC(Steam).
Gra ma format Free2Play.

8.5

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
7.5
Technikalia
8.0
Gameplay
10.0
Zawartość i fabuła
9.0
Dźwięk
10.0
Ocena ogólna
8.5
Zalety
  • Spora ilość zawartości już w wersji 1.0
  • Główna obsada, którą można bardzo polubić.
  • Wciąga jak bagno. Zaczynasz grać o 8:00, a kończysz 5:00 następnego dnia.
  • Genialna ścieżka dźwiękowa.
  • Jest to świetna przygoda na lata.
  • Przystępny system gacha, szczególnie w przyszłości.
Wady
  • Oprawa wizualna jest już przeterminowana.
  • Przez większość czasu jest dosyć łatwa, jeżeli chodzi o główny wątek.
  • Polskie ceny mikrotransakcji to nieporozumienie.
O autorze

Paweł "Dedazen" Bortkiewicz

Pracownik IT porankiem, redaktor popołudniami. Wieloletni gracz, który przyjmuje ciepło każdy gatunek, jeżeli gra daje z siebie wszystko. Oprócz gier chętnie przyjmie dobry film czy komiks.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *