Prodeus – Recenzja

Prodeus – Recenzja

50 wyświetleń
0

Doom 3, którego potrzebowaliśmy, ale nigdy nie dostaliśmy… aż do tej pory.

Na pełną wersję Prodeusa czekałem długie 4 lata i w końcu się doczekałem. Czy jest tak dobrze jak tego oczekiwałem? Oj, jest zdecydowanie lepiej.

Prodeus opisuje siebie jako czysty boomer shooter z krwi i kości i sam nie mógłbym tego lepiej ująć. Jest to mięsista strzelanka z złożonym arsenałem broni, mnóstwem gore i niesamowitą stylistyką. Po latach spędzonych we wczesnym dostępie, gra premieruje na prawie wszystkich platformach i jednocześnie trafia do Xbox Game Pass na konsolach i PC i jest niesamowicie świetna do grania. Miałem okazję zapoznać się z ostatnią wersją Early Access oraz wersją premierową i jestem zachwycony.

Retro w najlepszym tego słowa znaczeniu

W Prodeusie, stworzonym przez dwuosobowy zespół Bounding Box Software, chodzi przede wszystkim o świetną stylistykę graficzną oraz mega przyjemny gameplay. “Fabuła” jest raczej pretekstem do przechodzenia przez coraz bardziej demonicznie wyglądające poziomy, wykorzystujące mieszankę nowoczesnej grafiki, na którą nałożono filtry i narzucone przez siebie limity framerate’u na modelach, co przypomina wczesne czasy strzelanek. Zaczynamy, używając tylko pięści, z lewym i prawym przyciskiem myszy kontrolującym każdą rękę. Wrogowie eksplodują, gdy będziemy ich tłukli aż do śmierci. Przeciwnicy są przedstawieni w formie modeli 3D z filtrem pikselowym umieszczonym na nich, który również ogranicza ich framerate i wygląda to wspaniale (można także korzystać z sprite’ów). Taka konfiguracja pozwala, by oświetlenie wpływało na wszystko i znów wygląda to po prostu niesamowicie. Mamy jednak możliwość wyłączenia filtra i zobaczenia modeli bazowych, i choć rzeczy nadal wyglądają dobrze, to nigdzie nie są tak fajne jak w domyślnym ustawieniu.

Poziomy są mieszanką konfiguracji rodem z DOOM-a, z wieloma inspirowanymi piekłem krajobrazami pełnymi kompleksów przemysłowych. Designy wrogów są świetne i dają łatwe do odczytania hitboxy modeli, co jest kluczowe ze względu na tempo gry. Jest ona bardzo szybka nawet na normalnym poziomie trudności, a wiedza o tym, z kim walczymy i gdzie się znajdują, jest kluczowa. Wiele designów ma oczywistą inspirację, zwłaszcza jeżeli chodzi o DOOMa, ponieważ są tu przeciwnicy inspirowane impami, kakodemonami i dodatkowo latające eksplodujące czaszki.

Po ukończeniu głównej kampanii, którą można przejść solo lub w kooperacji z maksymalnie 4 znajomymi, możemy przejść do sekcji poziomów społeczności. Znajdziemy tam potężny i wszechstronny edytor map, który pozwoli nam budować okropnie dobrze wyglądające poziomy, a następnie podzielić się nimi za pośrednictwem przeglądarki poziomów w grze. Mamy tu masę poziomów przenoszonych z innych gier, przykładowo zamek Księżniczki Peach z Super Mario 64. Mamy tu również tryb multiplayer PvP, gra się w niego jak typowy arena shooter. Zbieramy bronie, amunicję, armor i hp z ziemi i walczymy z przeciwnikami. Zauważyłem, że poruszanie się podczas PvP jest wolniejsze w porównaniu z tym w kampanii singleplayer. Prawdopodobnie jest to kwestia balansu, lecz po przyzwyczajeniu się do prędkości z kampanii dziwnie się grało w wolniejszym tempie.

Soundtrack to miód dla uszu

W każdym demonicznym poziomie towarzyszy nam doskonała ścieżka dźwiękowa. Niektóre poziomy to ciągłe pulsujące bity, podczas gdy inne są bardziej stonowane. Sposób, w jaki łączy się ona z grafiką i walką, jest czymś pięknym, a efekty dźwiękowe są naprawdę dobrze wymieszane. Andrew Hulshult znowu przechodzi samego siebie, lecz było to do przewidzenia, bo te klimaty to dla niego codzienność i bardzo mnie cieszy, że w dalszym ciągu wie jak wykorzystać swój talent na najwyższym możliwym poziomie.
Moim faworytem jest utwór “Central Pulverizing Unit”, który doskonale wykazuje napięcie, gdy nacierają na nas hordy przeciwników w połączeniu z całym wystrojem lokacji, w której się znajdujemy w trakcie gdy ten utwór jest odtwarzany w grze. Drugim utworem, który najbardziej zapadł mi w pamięć był “Chaos Caster”, który utrzymuje dość intensywne i szybkie tempo zwłaszcza jak wchodzi środkowa część utworu i wjeżdża gitara oraz bas.

Podsumowanie

Prodeus jest idealnym przykładem, że można zrobić grę retro FPS w dzisiejszych czasach łącząc oba światy starych i współczesnych strzelanek. Ogromna ilość zawartości, wielki arsenał broni, genialny soundtrack i idealny klimat to niewielka ilość pochwał, które mógłbym wymieniać przy tej grze. Jedyne co wam pozostało to jak najszybszy zakup gry, ponieważ jest fenomenalna.

Recenzja oparta o kopię gry na platformie PC (Steam).
Kopia do recenzji została zakupiona przez recenzenta osobiście.

9.5

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
9.5
Gameplay
10.0
Zawartość
10.0
Muzyka
9.0
Ocena ogólna
9.5
Zalety
  • Piękna sieczka.
  • Ogromna ilość zawartości.
  • Prześwietny soundtrack.
Wady
  • Brak jakiejkolwiek fabuły.
  • W sumie nie ma więcej minusów.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *