Cuphead: The Delicious Last Course – Recenzja

Cuphead: The Delicious Last Course – Recenzja

65 wyświetleń
0

Po prawie pięciu latach od premiery, długo oczekiwane DLC do gry Cuphead jest wreszcie dostępne.

Długo oczekiwane Delicious Last Course DLC do Cuphead jest w końcu dostępne. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo doceniona została oryginalna gra platformowa typu boss-rush, nie jest zaskoczeniem, że oczekiwania są wysokie. W rzeczywistości czekaliśmy na DLC tak długo, jak na samą grę po jej ogłoszeniu. W tym czasie Cuphead stał się trochę popkulturowym fenomenem, rozprzestrzenionym na serial animowany, komiksy, książki i inne. Także, duże oczekiwania są, ale czy zostały zaspokojone?

Więcej, ale jednocześnie mniej

Delicious Last Course wprowadza nową, czwartą wyspę i dodatkową linię fabularną, która kręci się wokół Legendary Chalice, która już się pojawiła wcześniej w głównej kampanii gry. W dodatku Chalice pojawia się jako Ms. Chalice, czyli nowa grywalna postać, która oferuje kilka dodatkowych umiejętności, takich jak podwójny skok, czy parry podczas dasha. Nowa wyspa niestety nie oferuje dużych ilości zawartości. Jeżeli macie wystarczająco duże umiejętności to dodatek zajmie wam pewnie coś w okolicach godziny rozgrywki. Czwarta wyspa składa się z 5 głównych walk z bossami oraz walka z bossem finałowym. Oprócz tego mamy jeszcze dodatkową zawartość w formie ukrytego questa pobocznego oraz specjalnych aren z przeciwnikami, gdzie nie możemy używać naszych ataków, a walkę próbujemy pokonać tylko za pomocą parry. Z jednej strony za cenę 31 zł jest to całkiem w porządku ilość zawartości, jednak z drugiej strony jedna wyspa, na którą czekaliśmy aż 5 lat to jednak bardzo mało.

Artystycznie nigdy nie było tak dobrze

Pod względem wizualnym twórcy poszli o krok dalej względem podstawki. Przeciwnicy są dużo lepiej i kreatywniej zaanimowani oraz na ekranie dzieje się więcej niż podczas walk na trzech podstawowych wyspach. Oprócz znanej nam już ręcznie rysowanych i animowanych przeciwników i teł, pojawiają się poziomy, których tłami są modele z plasteliny, które także są animowane stopklatkowo. Dodaje to różnorodności i jednocześnie świetnie wygląda. Nowe usprawnienia artystyczne najlepiej widać podczas walk, gdy tło i całe otoczenie się zmienia między fazami walki, a pojawia się to dość często na nowej wyspie. Finałowa walka robi genialne wrażenie i wykorzystuje wszystkie usprawnienia, które opisałem wyżej.

Poziom trudności zdecydowanie nie spada, chociaż jest jedno ale…

Choć mechaniczna trudność bossów w The Delicious Last Course jest podkręcona, Studio MDHR nie jest pozbawione litości. Oczywiście nadal istnieje łatwiejszy poziom trudności, ale jest też kilka nowych czarów i broni, które pomagają przechylić szalę na waszą korzyść, zwłaszcza jeden konkretny… Crackshot, bo o nim mowa, jest po prostu zbyt mocny i gdy w końcu dostajemy możliwość wyposażenia się w niego to wtedy jesteśmy praktycznie nie do zatrzymania, jeżeli potrafimy dość dobrze unikać. Crackshot strzela pociskiem do przodu jak normalna standardowa broń w Cuphead, lecz gdy trafi w jakąś przeszkodę lub mniejszego przeciwnika to wtedy ten pocisk wystrzeliwuje dodatkowy pocisk, który leci w kierunku bossa. Jest to przesadnie mocne, bo daje nam to możliwość na trzymanie przycisku strzału i po prostu skupieniu się na ciągłym unikaniu ataków i przeciwników. Dodatkowo naładowanym atakiem Crackshota jest wypuszczenie swego rodzaju wieżyczki, która także automatycznie strzela do przeciwnika. Jest to zdecydowanie za mocne.

Żegnaj run-and-gun, powitajmy Króla Gier

The Delicious Last Course wprowadza zamiennik dla poziomów run-and-gun z głównej gry w postaci serii mini bossów prowadzonych przez Króla Gier. Na początku DLC będziemy mogli w stanie wspiąć się po drabinie, aby dotrzeć do zamku Króla Gier (który jest niesamowitym, ręcznie rzeźbionym plastelinowym modelem), a stamtąd będziemy mógli rzucić wyzwanie jego mistrzom. Haczyk polega na tym, że każda z tych walk mini-bossów o tematyce szachowej nie jest wygrywana za pomocą broni lub czarów, wygrywa się je całkowicie za pomocą techniki parowania. Wszystkie walki są sprytnie przemyślane, a zmierzenie się z nimi jest fajną zmianą tempa i dobrym wyzwaniem, zwłaszcza gdy odblokujemy tryb gauntlet i będziemy próbować pokonać wszystkie pokoje na jednym życiu.

Podsumowanie

Cuphead: The Delicious Last Course jest zdecydowanie przepięknym i gameplayowo satysfakcjonującym dodatkiem do już świetnej gry inspirowanej kreskówkami starych lat. Niestety największą bolączką tego dodatku jest jego długość, która w większości przypadków nie usatysfakcjonuje osób, które podstawkę mają w jednym palcu. Jeżeli jesteście gotowi na 2-5 godzin rozgrywki, w zależności od waszych umiejętności to jestem w stanie zdecydowanie polecić The Delicious Last Course.

Recenzja oparta na kopii gry zakupionej przez recenzenta.

9.0

Ocena autora

Podsumowanie

Grafika
10.0
Gameplay
9.0
Fabuła
6.0
Muzyka
9.0
Ocena ogólna
9.0
Zalety
  • Grafika w DLC to cudo.
  • Bardzo kreatywne wykorzystanie animacji podczas gameplayu.
  • Quest poboczny i sekcja Króla Gry jest fajnym dodatkiem.
Wady
  • DLC jest bardzo krótkie.
  • Balans nowych broni niestety jest źle zaprojektowany.
  • Fabuła dodatku jest bardzo przewidywalna.

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *